@susuke15: prawilnie przetarte dwa razy o oralion, łyk oranżady na miejscu (butelka przetarta spoconym ramieniem, no co?! Nie będę pił po grubym!) no i można wracać do grania w gałe
Mireczki, Siedzimy w żoną w domu nagle ta pyta czy wyjdziemy do klubu na dancing mowie ze NIE CHCE MI SIĘ a ta robi wyrzuty "Jak by szwagier zadzwonił to byś poleciał bez zastanowienia", żeby już się odwaliła mowie IDZIEMY UBIERZ COŚ ŁADNEGO. Już po wejściu do klubu szatniarz mówi "siema Jarek" tłumacze zonie ze to kolega ze studiów. Następnie barman przy barze pyta "Jarek to co zawsze?" zona już czerwona ale
Żona się uparła, żeby ją Heniu zabrał na dancing. Długo jej tłumaczył, że to bez sensu, że go to nie bawi, ale wreszcie ustąpił. Poszli. Wchodzą do lokalu...
- Dzień dobry, panie Heniu! - wita ich w progu portier. Żona zdziwiona. W sali podbiega natychmiast kelner.
- Dla pana ten stolik co zwykle? Żona jeszcze bardziej zdziwiona. Mąż tłumaczy, że pewnie go z kimś mylą. Podchodzi kelner.
@Czachaaa: Najlepiej zimą, jak usiądziesz na krzesełku z grzejnikiem pod dupą. Myślisz sobie ale zajebiście, ciepło w dupsko itp. Dojeżdżasz na miejsce, wstajesz, a twoja reklamówka z zakupami roztopiona, zakupy rozsypują się po podłodze.