Historia "miłosna" w sumie dość prosta. W sumie trzy postacie.
1. Moja koleżanka z pracy - ot, normalna przeciętna dziewczyna która ma faceta i którą nie byłem i nie jestem zainteresowany. Czasem opowiadała o różnych problemach w związku, mogła mi się swobodnie wygadać.
2. Facet powyższej. Kolesia prawie nie znam ale jakoś ostatnio zaczął ze mną inicjować kontakt. Zauważalnie chce się zaprzyjaźnić.
Co sie mirki to ja nawet nie... Mam dzisiaj gorszy dzien i to do tego stopnia, że obudziłam się rano i stwierdziłam, że nie idę na zajęcia. O godzinie, gdy trwały laborki dzownił kolega z zespołu, ale nie odebrałam. Później jeszcze ktoś tam dzwonił. No i teraz dzwoni do mnie koleżanka. Raz, drugi, za trzecim odebrałam. Chwile później dzwoni do mnie mój #niebieskipasek i sie pyta
@lort: jakos zawsze tak robilismy i wychodzilismy dobrze na tym. Raz trafilismy na osobe prywatna, ktora sie okazala glupia i potracila nam z kaucji ze przyjechala wczesniej niz sie umawialismy, ale od prywatnej osoby raczej juz nie wezmiemy ;)