Obczajcie jaka akcja. Dochodzę do przejścia dla pieszych, a tam stoi jakaś loszka (7/10 - tak strzelam, bo dokładnie nie dałem rady się przyjżeć) a do niej podbija jakiś pijany Seba w dresie i butelką żubra w ręku. Widzę, że rozmowa się nie klei, co więcej chyba nawet się nie znają, bo on się jej pyta o imię. Potem próbuje ją poczęstować fajką, ona odmawia. Zapaliło się zielone. Seba ciśnie dalej, którym

nalej_mi_zupy




























