W wielkim skrócie: #ssri chyba pomogło mi zaakceptować swoje życie i wybory. Koniec ze wstydem i dobijaniem się wymyślonym ideałem.
Kilka lat leczenia #depresja chyba w końcu przyniosły jakiś skutek. Zaakceptowałam swoje ułomności, pogodziłam się z fatalną przeszłością i przestałam się katować opiniami innych. Nie ścigam się już też sama ze sobą - godzę się z tym, co mam i przestaję się katować albo porównywać. Nie znoszę sportu (poza
@MojaTorebka: hm, w powyższym założeniu opierałem się na tym:
Jeśli jednak wstaje z łóżka i coś robię, zamiast wyobrażania sobie, kto by się zajął moim pogrzebem, gdybym się już nie obudziła, to widzę tylko plusy.
przestać odczuwać wyrzuty też się da bez leków. To akurat nie tyle chemia, co przekonania i schematy myślenia, które da się zmienić, trwale (a w zmianie leki mogą pomóc ofc). Do tego zmierzałem, żeby Ci
źródło: temp_file8895021311693620463
Pobierz