Kiedy znalazłem pracę, oczekiwałem poprawy. Miałem w głowie prosty model: zajęcie + rutyna + stabilność = zmniejszenie lęku i myśli autodestrukcyjnych. Wydawało mi się to logiczne. Ludzie powtarzają to przecież jak formułę: "trzeba czymś się zająć, to pomaga".
Tymczasem po jakimś czasie zauważyłem, że funkcjonuję tylko na poziomie mechanicznego wykonywania zadań. Nic się nie poprawiło. Mam wrażenie, że depresja nie tylko wróciła, ale wróciła w wersji bardziej dojrzałej, pozbawionej dramatyzmu, za to konsekwentnej
@eisil: Trzymaj się, u mnie też depresja taka podejrzanie wyciszona, “matowa”, ale jak najbardziej obecna. Po za tym stany agitacji i to literalnie jedyne momenty, kiedy potrafię się za coś konstruktywnie zabrać, ale to tylko ma na celu zająć czymś oszalały umysł, niczemu innemu nie służy.
@eisil: chyba nigdy głos własnej samoświadomości nie krzyczał do mnie tak głośno jak w Twoim komentarzu. Zawsze mi się wydawało że depresja zabiera nie tylko wszelkie motywy działania, ale również chęci do zgłębiania tego co się dzieje. Że zabiera świadomość. A tutaj dostaję pełną świadomą analizę własnej emocjonalności. Dzięki za ten wpis.
@eisil: Jeszcze gdyby dobrze płacili za te nocki. Albo już wspomniane trwałyby maks 4 dni... U mnie i źle są płatne jak i również kończą się w sobotę o 6:00 więc do kitu...
@ziomus0812: Duloksetyna, pregabalina i medikinet, bez którego to by mnie szlag trafił robiąc przez 8h jedno i to samo. Tylko raz go nie wziąłem przed pracą i był to najcięższy dzień.
@Alvarez17: Na razie niespecjalnie, ale czuję się tam zagubiony jak dziecko we mgle. Póki co źle to znoszę. Mam umowę na miesiąc i wydaję mi się to teraz być jak cała wieczność.
źródło: image
Pobierz