Nigdy takiego głośnego mieszkania nie miałem, co chwilę tu coś robi jakieś pyk, popękane kafelki chrzęszczą same z siebie, w ścianach coś stuka, zgnieciona reklamówka w szufladzie się odkształca i to słychać, z kranu woda kapie w losowych momentach, piec się wychładza i te blachy tak strzelają głośno, co chwilę coś wydaje taki dźwięk jak owad obijający się o ścianę, no albo psychoza i paranoja