Jazda po bezdrożach żeby uzupełnić dziury w kwadratach. Polne drogi z ruchem samochodowym już rozwalone, luźny, pofalowany piach, a jeszcze z miesiąc/półtora temu było w miarę przyzwoicie. Przy okazji trafiłem na, chyba już nieczynną, kopalnię piasku.
Krótka przejażdżka z tygodnia, Łagiewniki w weekend i wycieczka z grupa z FB do Łęczycy, Tumu, ogarnięcie nowo otwartego Grodziska. Raczej marne zdobycze kwadratowe, bo większość tych tras już objechałem. Wypadałoby zaplanować jakąś trasę po lasach i domknąć większy kwadrat.
Dłuższa wycieczka żeby obczaić Las Palmas. O ile na zdjęciach wygląda zachęcająco, to na żywo atrakcja jest raczej marna. Cztery palmy, ledwo widać na nich jakieś liście, bardziej jak brązowe kikuty. Przynajmniej wpadły nowe kwadraty.
@babool: @Gragi: trochę w tym roku padaka, ale chyba popsuło się ogrzewanie zima i liście zamarzły :( w zeszłym roku było dużo lepiej. Najbardziej szkoda tego drzewka oliwkowego obok, bo tam to nawet jednego liścia nie ma. A odwiedziłeś obok rybakowke i królewskie źródła?
Jedyny moment z weekendu kiedy mogłem iść pojeździć, więc w Sobotę pojechałem do Piątku. Drogi na wioskach w większości równiutki asfalt. Zdążyłem wrócić tuż przed deszczem.
Kółko na przetarcie nowych kół. Na BF zamówiłem komplet z Dandyhorse,, najtańszy Pozytron 25, alu ~1500g komplet na ichnich firmowych piastach. Przyszły jakoś w okolicach początku lutego. Powoli skompletowałem i poskręcałem resztę i tak czekały pierwszą jazdę. Cały komplet z Conti GP, na dętkach waży ~1.5kg mniej od stockowgo kompletu Cube na Schwalbe G-One (same koła ~1.kg mniej).. Za to trochę problemów z tarczami. Za cholerę
Zapomniałem już jak lekko jeździ się po asfalcie w porównaniu do trenażera. Elite coś przekłamuje, bo odwzorowanie obciążenia w Qubo Fluid ma się nijak do tego na drodze. Także w sobotę rozpoznanie kondycji, a w niedzielę kawa na drugim końcu Łodzi jak pretekst do większego kółka.
A i zapomniałem dodać trasy z listopada więc kwadraty się skumulowały
Z tygodnia i weekendu. W Zgierzu Malinka wygląda nie do poznania, ale dojazd nadal fatalny. W weekend z grupą z FB wypad do Ldzania bocznymi drogami. Odhaczyliśmy też Łosia w Dłutowie. Fajne boczne drogi i lasy, trochę błota, więc rower uwalony. Pech chciał że akurat dzień wcześniej czyściłem i smarowałem. Swoją drogą smar Shimano PTFE klei piach i syf jak żaden inny.,
Trochę ponaginam reguły zabawy. Na koniec lipca szybki wypad na weekend w góry, trasy po 66km to Velo Czorsztyn startując z Trybsza, a druga to Velo Dunajec/Szlak Wokół Tatr z tej samej bazy. Trasy super. Velo Czorsztyn niestety w weekend mocno obładowane turystami, którzy byli trochę nieszczególnie odpowiedzialni (jazda całą szerokością, nieskoordynowane manewry lewo/prawo, dzieciaki pędzące na zjazdach). Jak ktoś
Kontynuując niechęć do jeżdżenia bez celu, byle szybciej, wybrałem się z Łódzkim Klubem Turystyki Kolarskiej (PTTK) na wycieczkę wzdłuż rzeki Miazgi która ma źródło niedaleko Andrespola pod Łodzią i kończy się w okolicach zalewu w Czarnocinie wpływając do rzeki Wolbórki (następnie Wolbórka -> Pilica -> Wisła).
Podziwiam ludzi którym chce się zaplanować trasę i podzielić się ciekawostkami. Była lipa Reymonta, były jazy, było
W mieście mamy amatorską grupę rowerową, początkowo było to jedno małżeństwo jeżdżące razem... Teraz będzie kilkadziesiąt osób, może i bliżej 100. Kilka razy (lata temu) jechałem z grupą, ale mimo sympatii w końcu sobie odpuściłem. Trochę się męczyłem, mam inny styl jazdy, a oni tak jak pisałeś - planują trasę, robią częste postoje, wynajdują ciekawe miejsca obok których przejeżdżałem dziesiątki razy i nawet o nich nie widziałem, a nawet przez rosnące znajomości
Skoczyłem trochę porozciągać strupy z weekendowych szlifów i odwiedziłem południowo wschodnie regiony Łodzi w których nawet samochodem nigdy nie byłem. Przy okazji znalazła się nowa mapka ze Stalkera, bo nie wiem jak inaczej EC-4 opisać.
Wycieczka do Lisewic z grupką z FB oraz samotny powrót. Przy okazji na 37km szkolny błąd na zjedzie z małej górki, ostry zakręt na asfalcie, luźny piach i zebrałem pierwsze szlify na grawelu. Miałem więcej szczęścia niż rozumu. Rower wyszedł bez szwanku, przytarte pedały (chyba lekko docisnęły się łożyska) oraz łokieć, kolano i dłoń. Szybki opatrunek w Brzezinach i jechałem dalej.
100 przez Stryków do Głowna z weekendu i lokalne jazdy z różowym z tygodnia. Weekendowa wycieczka była zaplanowana w komoocie na 80+, ale w ramach poszukiwania asfaltu coby koledzy na szosach nie piszczeli trochę się wydłużyło. W drodze powrotnej Modrzewiak zamknięty więc trzeba było się dotelepać na oparach.
BTW. fajny ten Stryków, o ~12 grupka 3 lokalnych patusów bije się o obecności żon
Trochę za późno wyjechałem a przejazd przez Łódź na wschód zajął chwilę. Komoot troszkę nakłamał i było chyba więcej niż 1km z piachem. W każdym razie Park Krajobrazowy Wzniesień Łódzkich odwiedzony.
Chyba udało się wyeliminować tajemnicze piszczenie. Dałem po kropelce oliwki do łańcucha na krzyże szprych w tylnym kole. Piszczenie ustało.
Przejażdżka z lokalna grupą rowerową z Łodzi. Towarzystwo zrobiło dłuższy postój w barze na kąpielisku w Grotnikach, a ja z niedosytem jazdy skoczyłem objechać kawałek pętli przez lokalne wioski.
Może jeszcze urosną, choć pewnie nie.
źródło: comment_1651675362fBAldgM3mV43MVuec9wUmr.jpg
Pobierz