Ostatnio (po raz chyba 3 albo 4) śni mi się podobny sen. Mianowicie w każdym mój dom jest plądrowany pod moją nieobecność.
Wszystko będzie tutaj brzmiało abstrakcyjnie - bo takie właśnie są sny ( ͡° ͜ʖ ͡°).
Ostatni sen dość dobrze zapamiętałem. Nie wiem kim był - czy moim guru w tym śnie czy jakimś innym szamanem (wyglądał jak chiński mistrz sztuk walki), ale wysłał mnie gdzieś na poszukiwanie jego koszuli - którą miał na sobie i tak... Płynąłem więc wzdłuż swojego osiedla na tratwie chyba. I widziałem jak ludzie sobie pobudowali na swoich ogródkach działkowych fajne altanki i im zazdrościłem bo ja działki nie mam. Dopłynąłem do miejsca, gdzie dookoła mnie były ściany jakby z platformami "marble" (takimi po których kulki lecą) i tak jakby leciała kulka, leciała i na samym końcu doleciała a ja zdobyłem tą koszulę... W sekundę pojawiłem się pod swoim blokiem (mieszkam na parterze) przy swoim balkonie, na którym była zainstalowana krata (w rzeczywistości nie mam krat...). Próbuję ją otworzyć takim pyciutkim kluczykiem ale nie daję rady. W końcu z za rogu wychodzi wielki gość - taki Pudzian tylko napompowany 2x bardziej, bierze tą kratę na balkonie w dwa palce i "cyk" łamie się ona jak patyczek. Gość się do mnie uśmiecha, i macha na pożegnanie. Ja wchodzę tym balkonem do domu a tam wszystkie szafki wyotwierane, wszystko powywalane na środek pokoju - po komputerze został tylko monitor, nie ma moich papierów ani kluczy do domu i auta. Potem widzę przez okno z drugiej strony mieszkania, jak ten sam kolo od kraty odjeżdża moim autem w #!$%@?.
Budzę się. Godzina 8:30 rano - budzik
Wszystko będzie tutaj brzmiało abstrakcyjnie - bo takie właśnie są sny ( ͡° ͜ʖ ͡°).
Ostatni sen dość dobrze zapamiętałem. Nie wiem kim był - czy moim guru w tym śnie czy jakimś innym szamanem (wyglądał jak chiński mistrz sztuk walki), ale wysłał mnie gdzieś na poszukiwanie jego koszuli - którą miał na sobie i tak... Płynąłem więc wzdłuż swojego osiedla na tratwie chyba. I widziałem jak ludzie sobie pobudowali na swoich ogródkach działkowych fajne altanki i im zazdrościłem bo ja działki nie mam. Dopłynąłem do miejsca, gdzie dookoła mnie były ściany jakby z platformami "marble" (takimi po których kulki lecą) i tak jakby leciała kulka, leciała i na samym końcu doleciała a ja zdobyłem tą koszulę... W sekundę pojawiłem się pod swoim blokiem (mieszkam na parterze) przy swoim balkonie, na którym była zainstalowana krata (w rzeczywistości nie mam krat...). Próbuję ją otworzyć takim pyciutkim kluczykiem ale nie daję rady. W końcu z za rogu wychodzi wielki gość - taki Pudzian tylko napompowany 2x bardziej, bierze tą kratę na balkonie w dwa palce i "cyk" łamie się ona jak patyczek. Gość się do mnie uśmiecha, i macha na pożegnanie. Ja wchodzę tym balkonem do domu a tam wszystkie szafki wyotwierane, wszystko powywalane na środek pokoju - po komputerze został tylko monitor, nie ma moich papierów ani kluczy do domu i auta. Potem widzę przez okno z drugiej strony mieszkania, jak ten sam kolo od kraty odjeżdża moim autem w #!$%@?.
Budzę się. Godzina 8:30 rano - budzik
















- kupujesz mieszkanie.
Spotykasz się z kolejną dziewczyną. Chodzicie chwilę razem ale w końcu daje do zrozumienia, że jesteś beznadziejny, bo nie masz własnego dobrego samochodu a ona wszędzie nie będzie cię woziła - rzuca cię.
- kupujesz dobry samochód.
Spotykasz się z kolejną dziewczyną. Chodzicie chwilę razem ale w końcu daje do zrozumienia, że jesteś beznadziejny, bo nie ubierasz się modnie a ona nie chce się za ciebie wstydzić - rzuca cię.
- zaczynasz się modnie ubierać.
Komentarz usunięty przez moderatora