Gdybym miał przygotować kurs programowania mikrokontrolerów z rdzeniami ARM M0 na jakimś tanim eval boardzie (np Nucleo od ST albo KL24Z od Freescale) od absolutnych podstaw, tłumacząc nie tylko co zrobić ale również dlaczego i jak to dokładnie działa to znalazł bym wielu chętnych ?
Jestem pracującym w zawodzie elektronikiem/programistą mikrokontrolerów i strasznie mnie wkurza, że większość kursów dla początkujących używa gotowych bibliotek lub nie wyjaśnia dlaczego trzeba akurat ten bit ustawić
@Lardenn @Wyrewolwerowanyrewolwer: Całkiem dobry pomysł. ST ma znośne dokumentacje oraz całkiem rozbudowane peryferia. Moja propozycja to STM32F072B DISCO. Zawiera akcelerometr, sensor pojemnościowy, ledy, przycisk, port USB dla użytkownika. Jeżeli ktoś posiada inną płytkę od ST to nie powinien się zbytnio przejmować, kurs nadal będzie dla niego użyteczny.
Mam falę kolejnych pomysłów. Kurs zorganizowany byłby w postaci bloga, a w nim trzy kursy:
@Wyrewolwerowanyrewolwer: Będę tego uczył na rejestrach w oparciu o reference manual. Jeżeli chcesz zapytać dlaczego przeczytaj drugi akapit z mojego pierwszego postu w tym temacie :)
@slawotu: no i oczywiście nie kopniesz takiej w dupę jak na normalnego faceta przystało (bo choćby robiła najlepszą laskę na świecie, to i tak zdrowie psychiczne jest ważniejsze), bo w jaki sposób będziesz się potem przybijać do krzyża? :D
Jak mnie takie rzeczy denerwują. Byłem wczoraj na sympozjum z #programowania. Na początek był krótki wykład a później #programowanie w parach.
Prowadzący zaczął całe spotkanie i po 5 minutach odezwał się jakiś #erasmus, że on przyjechał do Polski nic nie rozumie i czy można całe spotkanie po #angielsku. I bez żadnej dyskusji prowadzący zaczął prowadzić po #
Już widzę jakbym pojechał na analogiczne spotkanie do Niemiec i zapytał czy by nie mogli mówić po Polsku bo ja nic nie rozumiem.
@Bonetti: Ale gdybyś zapytał, czy nie mogliby mówić po angielsku, to by się pewnie zgodzili. Co jak co, ale programista musi umieć dobrze mówić po angielsku.
Moskwa. Zima. Śnieg. Chłopczyk rzuca śnieżkami. Nagle - brzęk tłuczonego szkła. Wybiega stróż, prawdziwy stróż - o surowej minie, z miotłą i goni chłopca. Chłopiec ucieka przed nim i myśli:
- Po co? Po co mi to wszystko? Po co mi ten cały image dziecka ulicy, te śnieżki, ci koledzy... Po co? Przecież odrobiłem już wszystkie lekcje i mógłbym leżeć w domu na łóżku i czytać książkę mego ulubionego pisarza - Ernesta Hemingwaya...
@NapalInTheMorning: No ja się nie chwalę. Rozbawił mnie dowcip, bo zwykle te wrzucane tutaj znam i są słabe, ale przyznaję, że dwie z tych postaci są mi obce. Zaplusowałem, ale nie chciałem tym samym sprawiać wrażenia, że sądzę "ho ho ho, wybitny kawał, bo są intelektualiści i tłuszcza nie zrozumie xD". Podejrzewam, że nikogo to nie obchodzi, ale miałem potrzebę rozgrzeszyć się przed samym sobą.
Radzę dokładnie oglądnąć reklamę Philipsa (od 35 sec) jeśli ktoś myśli , że to zbieg okoliczności . z późniejszym atakiem na WTC. to jest w błędzie , ta reklama specjalnie była po to zrobiona , elita zawsze zdradza swe plany , lubi posługiwać się symboliką , nawet tekst jest tu starannie dobrany ....
-jesteś całkiem piredolnięty ?? powiedz mi w jakim celu Elita miała
Mirki, witam jestem świeży i zaczne #oswiadczenie .
Mój ojciec to emerytowany górnik (jakoś świeżo ponad rok). W związku z ostatnimi strajkami cyrkami cofneli mu węgiel (4 tony rocznie) - normalnie by się przejął, ale ze względu na sytuacje polityczną stwierdził, że to p------i.
Ojciec zarządzał inwentaryzacją i miał zgłosić jakiś sprzet do złomowania/renowacji/kupienia.
To w dziale powiedział, że jak komuś czegoś potrzeba to żeby mu mówił, a on pogada z przełożonymi. Na liście same bzdury typu, nowe buty, arbeit itp. No ale spawarka nowa by się przydała. Ojciec idzie z listą wszystko ok i przyszedł temat spawarki i ojciec mówi:
Dzień jak co dzień. Listów sporo, chodzenia sporo, jakiś klient ma pretensje, ktoś na mnie burknie, jakiś pies obszczeka. Potrafi to zepsuć humor lub chociaż wprowadzić w stan ignorowania. Zdarzają się jednak i bardzo miłe sytuacje.
Wchodzę do mieszkania. Podaję kartę doręczeń do pokwitowania listu poleconego i już mam się zbierać do wyjścia gdy nagle wybiega z pokoju jakiś szkrab.
@tmh7: No chyba nie