jako młody samiec, w okolicach grudnia zawsze przeżywałem stres, czy będę miał co robić w sylwestra. ta perspektywa, że mógłbym siedzieć w domu, była dla mnie straszna, jakby to było świadectwo przegrania w życie i bycia ostatnim lamusem. zwykle coś tam udawało mi się wykombinować, często c-----o i na siłę, ale przynamniej nie musiałem się bać, że zapytany o to co robiłem w sylwestra, będę musiał odpowiadać, że siedziałem w domu. nienawidzilem

powodzenia











