#zwiazki #rozstanie kurfa nie potrafie o niej zapomniec, wszystko bez niej smakuje jak trawa, dramat xD i sie lapie an tym ze mimo nie mamy kontaktu z szacunku do siebie to i tak sprawdzam ja gdzie sie da (insta/fb) zeby tylko wiedziec co sie u niej dzieje XD a to dopiero jakies 3,5 tyg po rozstaniu ehh
@ciapatyplisdontbrejkmajhart: po 8,5 miesiąca nie jest lepiej xD kompletnie się odciąłem, zablokowałem każdą drogę kontaktu, ale chemii w mózgu nie przestawię
głowa do góry #przegryw XD doszedłem do wniosku, że moje życie niewiele się różni od tego co opisujecie. Może i mam 180, chwytliwą mordę, zarabiam dość ok, trzymałem za niejedną rączkę itp, ale to bez znaczenia jak człowiek jest samotny. Wylogowałem się już ze wszystkich grup społecznych w jakich byłem kiedykolwiek, straciłem sporo znajomych i "paczek", nie mam z kim nawet wyjść na j----y koncert XD a co dopiero zachlać
@KasKro: ach +1 byq, mam prawie to samo tylko morda średnia i 176 xD więc nawet nie mam co szukać bo i tak żadna słuchać nie chce. Praca marzeń wypala, hobby męczy (bo ile można w samotności udawać że zajawki to substytut życia). Znajomi porobili dzieci i się pozenili, jeden już zdążył się zapić, zostało może z 2-3 ale są wypaleni tak, jak ja. Pieniędzy wydawać na co nie ma.
✨️ Krytyka podejścia do związków wśród "przegrywów"Ⓘ Prawda jest taka że #przegryw są sobie sami winni i nie ma co się nad nimi litować bo w swoim podejściu do życia są wręcz bezczelni. Czaicie to że oni bez żadnego wysiłku chcą mieć podane na tacy? Zero inicjatywy, rozwoju osobistego, pracy nad sobą, interakcji, zagadywania, nawet kwiatka nie kupi, no dosłownie nic i zdziwiony że nie ma kobiety.
@mirko_anonim: itt: robienie z czegoś kompletnie normalnego i naturalnego czym jest związek czegoś co wymaga tytanicznej pracy; przez dekady to był po prostu standardowy etap w życiu, a teraz ma wymagać jakiejś morderczej pracy nad sobą? bo połowie populacji popaliło styki? tak wiem, słaby bait
✨️ Czy miłość naprawdę istnieje?Ⓘ Panowie i panie, wierzycie w miłość? Ja bym chciał wierzyć ale wiecie jak jest. Ogólnie to miłość CHYBA istnieje wtedy jak jesteś dzieciakiem bo wtedy idziesz ALL IN ze swoimi emocjami, bez tego cynizmu i pragmatyzmu dla dorosłych i jest to szczere, niewinne, dlatego też często bolesne. Ale z drugiej strony gdyby dorośli nie byli tak poturbowani przez życie to może by było to samo? Jakby tak zapomnieli
@mirko_anonim: nie istnieje, w dorosłości, moim zdaniem szczególnie dla kobiet to rachunek zysków i strat. Początkowe zauroczenie, chemia, cała ta otoczka - tak, potem przychodzi racjonalizacja, która zazwyczaj wygrywa. Cofnięcie samej przeszłości pewnie by nie wystarczyło, może jakbyś cofnął jeszcze cały rozwój i kształtowanie psychiki od lat nastoletnich do dorosłości... Ja jestem akurat człowiekiem, który by był w stanie przeorganizować sobie życie, gdyby było warto, a przeżyłem sytuację gdy mimo
Chłop lvl36 chciałby baby na stałe, założył se konto na portalu randkowym. Kilkadziesiąt dopasowań, a do żadnej nawet nie chce mi się napisać głupiego 'Hej'. Chyba kawaler do śmierci( ͡º͜ʖ͡º)
Zastanawia mnie pewne zjawisko, które w internecie często nazywa się byciem niewidzialnym/niewidzialną. Chodzi o sytuację, kiedy ktoś ma normalne życie – praca, znajomi, ogarnięta codzienność – a mimo to w kontekście randek czy relacji jest praktycznie niezauważalny. Nie chodzi nawet o brak związku, tylko o to, że ktoś jakby w ogóle nie pojawia się na radarze. Wychodzisz ze znajomymi i widzisz, że jedni ludzie są zaczepiani, dostają uwagę, zaproszenia na kawę czy
@sarnita: Been there, seen that. 99% jakichkolwiek interakcji to była moja inicjatywa, i to nie tak że jestem jakoś skrajnie brzydki, nieogarnięty/bezrobotny/niewykształcony czy coś, wręcz przeciwnie (co do ogarnięcia), ale mam wrażenie że to wypadkowa jakichś nieuchwytnych, subtelnych cech, których nie dostrzegam/nie rozumiem. Wiele osób z mojego otoczenia wypadało gorzej, a jednak dostawali jakąś uwagę i byli widoczni.
@elo_kebab: masz trochę racji, ale to co napisałeś to perfekcyjny opis idealnego dnia, bez żadnych problemów, żadnych nieporozumień. Dobrze wiemy (mam nadzieję, że Ty też), że są takie związki, takie chwile, takie niepewności i zmartwienia, że poczuwasz ulgę, gdy zostajesz sam. Poza tym no offense, ale j---e trochę mitomaństwem i radami dla przegrywów typu "weź się za siebie bro, wygląd nie ma znaczenia", i nie, nie wystarczy czasem popracować nad
✨️ Jak przetrwać rozstanie i zacząć od nowaⒾ Dobra mirki czas pójść do przodu po rozstaniu po 6 latach #zwiazki po jej inicjatywie. Jest już prawie drugi miesiąc, w tym czasie wjechała siłownia (ponad miesiąc i ma to być moja nowa normalność), nowe wybory życiowe, duży rozwój emocjonalny - wiem jakich błędów już nie chcę popełniać. Przydałoby się jakieś nowe zainteresowanie, chętnie nauczyłbym się lepiej tańczyć - bachata? Coś świeżego
@mirko_anonim: Dać sobie czas, nie robić żadnych aktywności na siłę i nie pajacować z byciem męskim. 6 lat to długo, daj uczuciom trochę się znormalizować, nie zagłuszaj nadmiarem aktywności tego, co czujesz, bo to proces "powrotu do zdrowia". Według mnie w niecałe 2 miesiące (jeśli byłeś przywiązany) ani nie zapomnisz, ani nie "rozwiniesz" się emocjonalnie, wszystko przyjdzie z czasem, ale nie rób chaotycznych ruchów byleby coś robić.
@mirko_anonim: zakładasz, że wszystko będzie idealnie i bez żadnych problemów, wtedy faktycznie jest super i to na prawdę uskrzydla. Nie gloryfikuję samotności, ale związek w którym są problemy, kiedy się martwisz, niepokoisz, odczuwasz jakieś lęki niejednokrotnie jest bardziej stresujący i wyniszczający niż bycie singlem.
ale ponieważ było „zbyt dobrze” i byłem strasznie niepewny siebie plus byłem(i pewnie wciąż jestem) srogo jebnięty, to po prostu ją zostawiłem bez powodu po 3 latach naprawdę udanego związku
@mirko_anonim: przeżyłem to (jako druga strona) i jest to niesamowicie bolesne, tyle dobrze że po 3 latach związku a nie po 3 latach małżeństwa i dwójce dzieci co do reszty przemyśleń, mam 10 lat mniej i JUŻ mam podobne obawy,
W końcu po 2 letniej tułaczce w kołchozie udało mi się uzbierać na wymarzony pojazd ( ͡°͜ʖ͡°) Skoda Octavia RS 2.0 TSI 265 KM w jedynym prawilny kolorze i nadwoziu. Wrażenia z jazdy? Na razie trudno cokolwiek powiedzieć, boje się przekraczać 3k obrotów ale jest z tym ciężko przy tym aucie. Dostałem info od handlowca, że DSG uczy się kierowcy przez pierwsze 1500 km więc nie
@mirko_anonim: jak najbardziej prawda, masz rację, nic nie jest w samotności takie, jak z kimś. Można się karmić iluzjami, że tak jest, ale przez ile? Rok, dwa, pięć lat? Ja na około 5 lat zrobiłem intencjonalnie logout z randek i tego całego syfu, robiłem mnóstwo rzeczy, ale co skoro coś tak trywialnego jak:
Ale ta sama znana scieżka pod domem będąc na spacerze z dziewczyną nagle wydawała się magiczna i wyjątkowa.
✨️ Refleksje o macierzyństwie i związkach w współczesnym świecieⒾ Coraz częściej mam poczucie, że problem demografii nie leży wyłącznie po stronie kobiet. To nie jest tak, że to tylko my „nie chcemy dzieci”. Dzieci nie biorą się znikąd, do tego potrzebne są dwie osoby, a coraz częściej brakuje tej drugiej strony gotowej na odpowiedzialność i zaangażowanie.
Jestem kobietą po trzydziestce. Jestem w pierwszej ciąży i zostałam sama. W 2025 roku obchodziliśmy z moim
@mirko_anonim: Kompletnie nie, wiele razy już myślałem, że to jest właśnie to a wyszło jak wyszło. Człowiek pragnie jednak prostych rzeczy, a mi akurat właśnie te najzwyklejsze momenty dawały najwięcej przyjemności. Winko w parkowym plenerze, wspólne gotowanie, ławka nad jeziorem o 2 w nocy, to są właśnie te wspomnienia.
Tak naprawdę nie tęsknię za światem z przeszłości. Tęsknię za sobą z przeszłości - tym, który głęboko wierzył i ufał, że kiedyś będzie lepiej. Że jutro jest zawsze lepsze od dzisiaj. Że wszystko jest możliwe, wystarczy tego chcieć.
A dziś? Smak porannej kawy jest jedyną nadzieją, jaka zwleka mnie rano z łóżka. A potem już jakoś leci, znowu sen, znowu następny dzień, rok, dekada...
O rzeczywistościo, czemuż mnie zabiłaś jeszcze za życia?
@NocnyAtakPterodaktyla: masz pewien poziom świadomości i inteligencji oraz wiedzy? Masz p--------e, proste. Nadmiarowe refleksje, stawianie sobie trudnych pytań, egzystencjonalne rozterki, to wszystko w niczym nie pomaga. Nie warto, lepiej jechać na autopilocie przez większość czasu, albo przynajmniej panować nad tym potokiem myśli. Ostatni rok wywrócił wiele moich przekonań i poglądów, a szczęśliwe chwile mogę policzyć na palcach obu rąk i były to rzeczy tak proste, ludzkie i wręcz instynktowne, że
kompletnie się odciąłem, zablokowałem każdą drogę kontaktu, ale chemii w mózgu nie przestawię