Jako, że jestem człowiek otwarty i sympatyczny, to przy kasie do warzyw i owoców w stokrotce zawsze pomagam obcokrajowcom. Wówczas ładnie dziękują i zamieniamy jeszcze kilka miłych zdań itp. Wówczas pytam skąd i co robią w Lublinie. I zwykle trafiam na studentów, którzy siedzą w #lublin dobrych kilka lat, a po Polsku nie umieją się nawet przedstawić. Trochę to słabe. I to usprawiedliwianie się - "studiuję po angielsku" - jest
seba_syn_zenona























