#przegryw #blackpill #genpill #schizoid #depresja Czy często zastanawiacie się jak dużo od was zależy? Czy istnieje coś takiego jak wolna wola i czy każdy jest kowalem własnego losu? Nie chodzi mi tu o wygląd, bo chyba każdy się zgodzi, że tu dziedziczenie jest kluczowe. Szerokie bary, duży wzrost = wygryw, chad miał na to wpływ? Odpowiemy, że raczej nie.
A osobowość i charakter, czy zależy od nas? Dostaliśmy jakąś pulę genową, ludzie
@analboss im dłużej żyję, tym bardziej dochodzę do wniosku, że wszystko jest gdzieś zapisane i próba walki z przeznaczeniem wywołuje tylko depresję i frustrację.
@analboss: Osobowość jest również kształtowana przez otoczenie, więc można powiedzieć, że zachodzi jakaś tam korelacja pomiędzy genami/urodzeniem, bo jeśli urodzisz się wśród patusów, istnieje prawdopodobieństwo, że wpłynie to na Cb negatywnie. Generalnie mnóstwo zależy w sumie od szczęścia xD
Powiem Wam, że jestem zmęczony tą codzienną monotonią... Ile kuźwa można?!... Zaraz 28 lat a ja już mam serdecznie dość... Jestem tym wszystkim zmęczony... Nie mówię że chcę bilet w jedną stronę na drugi brzeg jeziora, ale wiem że mam problem, tylko nie wiem jak go rozwiązać...
30 jeśli nie 40 letnia matka #p0lka wali się co 2 dzień z innym gościem pod nieobecność męża, w 3 miesiące zalicza 50 typa, a tymczasem taki jurny chłop jak ja przez 28 lat nie może znaleźć dziewczyny co by mu rękę dała potrzymać, nie mówiąc już o czymś więcej. Jeszcze zaraz 3 wojna światowa i chłop miałby iść i walczyć i ginąć za prawie 30 lat celibatu. Chore życie. #przegryw #
Przypomniało mi się, że jak miałem te 18 lat i już od dawna przegrywałem przed komputerem, to rodzice byli tym mocno zirytowani. Któregoś razu stary wszedł do pokoju i zaczął wymyślać, że mam już prawie 20 lat, że tak nie można wiecznie siedzieć w domu, że kiedy zacznę coś robić. Mama też dawała komentarze, że może bym gdzieś poszedł, może znajomych mi brakuje, itp. Dzisiaj mam 25 lat i pod tym względem
@ToJestNiepojete: też przegrywałem kiedyś przed komputerem. W wieku 25 lat zacząłem dużo wychodzić na eventy i warsztaty na mieście. Od tego czasu przegrywam poza komputerem xD też nic się nie zmieniło
Piątkowa przypominajka że umiejętności zdobyte przez oskarkow podczas gnębienia nas w szkole, pomogły im zbudować pożądany społecznie charakter, pewność siebie i naprowadziły ich w życiu na tor prowadzący do sukcesu.
Kontrast jaki widać między naszym, a ich rozwojem genetycznym, zwany potocznie moggingiem, powstający gdy mijamy ich na ulicy razem z ich samicami, pomoże tym ostatnim utwierdzić się w przekonaniu że wybrały najlepszego samca, odpali układ nagrody, zwiększy nawilżenie dróg rodnych i przyspieszy
Dręczy mnie bezcelowość. Cóż, nie wiem po cóż ja egzystuję. Jaki jest mój ziemski plan? Kiedyś miałem marzenia, ale dotarło do mnie, że nie umiem ich spełnić. Zbliżam się do trzydziestki i nie mam żadnych osiągnięć. I co z tego, że udaje mi się walczyć z depresją, potrafię się skupić, nie jestem ciągle smutny, jest pod tym względem całkiem nieźle, ale cóż dalej? Dzisiaj na przykład cały dzień czytałem, sprzątałem, prałem, ugotowałem
@budep nie piszę, żeby cię pocieszyć. Nawet jakbyś miał cele i je zrealizował byłoby tak samo. Osiągnąłem wszystko co tylko planowałem i o czym kiedykolwiek marzyłem w chj szybko i też nie wiem co dalej, a to co niby zdobyłem mogę postawić sobie co najwyżej na półce i patrzeć. Niby droga nie cel jest ważna, ale bez celu nie ma drogi
@budep: Myślę, że warto dojrzeć do takiego wniosku, że życie nie ma sensu czy celu per se. I to wcale nie jest dołujące czy szokujące rozumowanie, a wręcz może przynieść ulgę, zdjąć presję i ciężar. To, że istniejemy, jest właściwie przypadkiem, wybrykiem, takim cudem natury. Życie jest wartością samą w sobie, nie ma obowiązku dodawania nakładek w postaci np osiągania celów. Watro osiągnąć taki stan, że cieszymy się z danej chwili
Ja to się chyba nie nadaje do związku. Nie wyobrażam sobie tego ciągłego zabawiania różowej. Jestem kawalerem 27 lat i chyba przywykłem do tego stanu. Chłop idzie do kołchozu, wróci to zje coś, poczyta książkę i idzie spać. W weekend pogra w gierkę jakiś film oglądanie. Z drugiej strony boli ta samotnosc, próbowałem znaleźć różowa na Badoo ale jak grochem o ścianę no nie da się, parę zdań wymienimy i koniec. Boje
Najgorsze są te napady depresyjne. W ciągu dnia bywa znośnie, tylko lekka zamuła i gdzieś z tyłu głowy plan zemsty na samym sobie. Później jest chwila kiedy puszcza. Nawet myśli znikają. Zazwyczaj po pracy przychodzi potężny cios kiedy siedzę na fotelu i gapie się w sufit, a w głowie tsunami. I tak od w zasadzie nie pamiętam kiedy. Niby żyje, funkcjonuje, pracuje ale tak jakbym już dawno umarł. O nic nie walczę,
@MxS89: Znam ten ból. Bardzo długo miewałem tak że w ciągu dnia wszystko spoko itd ale przychodził wieczór, sam w domu 4 ściany, więc zaraz myśli co by tu zrobić by nie być. Byłem wcześniej na lekach - niby pomagały ale jednak pogarszały moje życie towarzyskie, wszystko się sypało, od ponad roku żadynch leków, psychologów nic! W ostatni moim wpisie na mirko pod #depresja opisałem jak to u mnie działa, może
@truchuo: lepiej samemu niż męczyć sie z drugą osobą. Własnie teraz jestes juz dojrzalszy, wiesz czego chcesz od zycia i to dobry moment na poznanie kogoś
@szara_rysa: wiem czego chcę od życia - normalnego rodzinnego domu, a nie życia jak gówno w klozecie.
Zawsze mnie denerwowało jak normiki krytykowali i krytykują to jak pisałem, że miejsce dorastania i rodzina ma przeogromny wpływ na #!$%@?. Wtedy pisali, że się wystarczy wyprowadzić i tyle. Zero pomyślunku i empatii z ich strony.
Jasne, gdzieś zobaczyli, że jakaś osoba wyrwała się ze schematów i odniosła jakiś tam sukces. Tylko nie potrafią lub nie chcą dostrzec tych co ledwo wiążą koniec z końcem lub się poddali.
@Durisil Dokładnie. Mnie również śmieszą teksty że jestem już dorosly i wszystko zależy ode mnie. Otóż gówno prawda. Mózg dziecka chłonie wszystko jak gąbka i jeśli charakter kształtował się w patologicznej lub toksycznej rodzinie praktycznie nie ma już szans na jego zmianę. To że jednej osobie się udało wyrwać z takiego środowiska nic nie znaczy. 99 innym się to nie udało a takich osób już normictwo nie zauważa
@Mr_Beniz: Jeszcze zapomniałem wspomnieć o rówieśnikach i nauczycielach, którzy też mogli coś zmienić. Jeśli nauczyciel mógłby jakoś zaciekawić i naprowadzić na ciekawy temat, żeby oderwać dzieciaka od tego smutku, to byłoby dobrze. Jeśli rówieśnicy (no i tu chodzi o tych, którzy pociągnęliby w górę. Ambitni, empatyczni i tak dalej.) chcieliby się zadawać z przegrywem i mu pomóc, to byłoby dobrze.
Tylko wiemy jaki jest świat. Takich fajnych nauczycieli jest mało, a
@Yokoetneivvis: Może nie zaruchasz, ale chociaż przejedziecie się rowerem po mieście. Ja sam mam marzenie parę sławnych pań zabrać w piknik za miasto. Po to są marzenia.(ʘ‿ʘ)
Szczerze nienawidzę siebie i swojego życia. Nie potrafię się pogodzić ze swoimi wadami, z tym że też sam do tego dopuściłem. Swojego skrzywionego ciała , umysłu jak i charakteru. Te wady fizyczne są odbiciem w lustrze mojego życia, głowy, za uczynki które popełniłem. Jestem do tego osobą porywczą, zepsutą. I choć były u mnie w życiu dwa momenty że byłem na krawędzi już swojego jestestwa. Raz w wieku 17 lat kiedy toczyło
@dyszka: Problemy są względne. Dla bogatego oskarka problemem będzie, że tata mu nie dał kieszonkowego 1000 zł. Dla dziecka na biednym terenie Afryki problemem będzie, że zaczyna ślepnąć a nie ma opieki medycznej w wiosce. Oboje mogą odczuć ten problem podobnie, bo porównują go do swoich doświadczeń. I nie ma w tym nic złego. Każdy przeżywa swoje własne problemy. Jeżeli porównywać się do innych, to prawie każdy problem można by było
Na Wykopie klimat postapo. Wybite szyby, puste ulice, jakieś grupki zabiedzonych, nerwowych ludzi szwendają się tu i tam, próbując znaleźć sobie miejsce. Czuć jeszcze pamięć lepszych dni, tętniącego życia i poczucia bezpieczeństwa. Część ludzi podejmuje karkołomne próby odbudowy tego co było, część uciekła, szukając lepszej przyszłości. W porzuconej przestrzeni coraz śmielej panoszą sie weeby, furry i rumuny.
@Krisskow: Najgorsze że nie ma gdzie uciekać... Hejto? Jebnięty Admin Lurker? Konfa Reddit? Zagramaniczny Grupki na fb? Rakowisko jakiego na wykopie w zyciu nie było nawet tutaj...
Dziękuje Biauek, byłem uzależniony od wykopu. Rano jak wstanę to czytałem a mogłem pobiegać 15 min dłużej. Wieczorem przed spaniem też czytałem a mogłem pospać pół godziny dłużej.
A teraz niemam takiego problemu, bo tak mnie #!$%@? nieczytelność i spowolnione działanie nowej strony, że odechciewa mi się tego przeglądać po pierwszym wpisie.
@DyrektorInternetu: @LajtOdZeraDoMilionera: Dla mnie abstrakcja jest brak aplikacji na ios. Jakim trzeba być kretynem, żeby odpalić nową wersje serwisu, niegotową na wszystkie platformy, z których korzystają użytkownicy. Widać, że przesypiali zajęcia na lekcjach marketingu, bo to istne kuriozum. Zmienianie przyzwyczajenie użytkowników. Obecnie większość ruchu w sieci to ruch mobilny, chyba, że statystki pokazują im inaczej i się mylę. Teraz żeby wejśc na wypok, muszę nawet zrezygnować z przeglądarki safari, bo
Nie ma alternatywy dla #wykop Hejto to prywatny folwark sebixa z mentalnością nastolatka z ADHD Lurker to siedlisko homofobów i prawaków Reddit to sojarze Reszta zdechła a Wykop pozostał i pozostanie.
@Davidozz: wejdź sobie teraz, na głównej jest pisanie że niedługo bycie gejem będzie obowiązkowe xD niby żart ale wygląda to komicznie że wisi to na 1 stronie
Jak ja nienawidzę siebie... #depresja #alkoholizm
Pora to zmienić bro