@Maszynista96: @drzewnyzwierz: Nie wiem jak wy ale ja czasami nie mogę tego znieść. To nie jest tak że jestem jakimś niedojrzałym emocjonalnie dzieckiem i nie radzę sobie z emocjami. Ja przeżyłem, śmierć bliskiego przyjaciela, ciężką chorobę członka rodziny. I wiem co to znaczy ból. Wiem że teraz spotykają ludzi dużo gorsze rzeczy i ten fakt rozrywa mnie od środka.
@elf_pszeniczny: Nie, tylko ta nowa obowiązuje. Będzie szybciej mi szło z wołaniem i nie będę wołał już nikogo po kilka razy do jednego wpisu. Także jak chcesz być wołany to plusuj wpis. ( ͡°͜ʖ͡°)
@bizzi0801: przecież ten gość karate to trenował, ale może 1 miesiąc w grupie dla dzieci gdzie jeszcze nie uczą wyprowadzania ciosów. A do klatki wyszedł z czarnym pasem xD
W nawiązaniu do wpisu sprzed prawie 7 miesięcy: po całej serii zwrotów akcji: licytacjach komorniczych, bitwach z sądami, pertraktacjami z syndykiem oraz gonitwą po kredyt, stałem się ostatecznie właścicielem wymarzonego domu. Dla krzewienia wiedzy w internecie, postanowiłem opisać jak przebiegały te perypetie, bo może ktoś z was będzie także próbował kupić nieruchomość przez licytacje komornicze i / lub na przetargach u syndyka. Niestety wyszła dość długa lektura, którą musiałem rozbić na
@qwarqq: druga licytacja nieruchomości to 2/3 ceny a nie 50%. Przepisy o eksmisjach lokatorów i odszkodowaniach od samorządów też już zdążyły się zmienić.
Mirki, rzuciłem całkiem dobrze płatną robotę, zwolniłem moje przytulne mieszkanie z siłownią i basenem i po 3 latach w tropikach ruszam znów na podbój Azji. Właśnie siedzę na lotnisku, czekając na mój samolot do Ułan Bator w Mongolii.
Plan jest tam posiedzieć trochę, a potem ruszyć do Chin, później do Korei Północnej, później z powrotem do Chin i Tybetu, a potem przez Himalaje do Nepalu, żeby tam coś pochodzić po górach. Mam
@kotbehemoth: wow, so original xD. Ja nie wiem. Nie macie bardziej oklepanych destynacji oraz pomysłu na "odnalezienie siebie"? Las posprzątaj czy coś, zamiast smrodzić samolotami w imię przygody.
Kuzyn mojej najbliższej przyjaciółki właśnie wrócił z czteroletniej podróży dookoła świata. Za darmo. Autostopem. I to naprawdę było dookoła świata, dotarł nawet na Niue. Kurna, ale do tego trzeba mieć jaja.
1381 dni w drodze, >120 000 km pokonanych autostopem i jachtostopem, 6 kontynentów, 40 odwiedzonych państw, 6 jachtostopów, 1 cargostatek, 6 promostopów, śmieciarkostop, koparkostop, karetkostop. Więcej tutaj: https://www.facebook.com/AutostopemDookolaSwiata/
Komentarz usunięty przez autora Wpisu
Komentarz usunięty przez autora Wpisu