Bieg po płaskim i wyciąganie TIRa z krzaków na koniec :) Na drugim długim interwale zabrakło mi siły, ale po chwili odpoczynku, dalej poleciałem zgodnie z planem. Ciekawi mnie to zjawisko. Tak jakby przy jakimś progu wysiłku mój organizm przełączał się na inny tryb. Ktoś z Was też tak ma?
Poniedziałkowe piłowanie. W połowie podbiegów myślałem, że odpuszczę, ale potem tradycyjnie włączyły się dodatkowe moce i każdy kolejny podbieg był dłuższy :) Czuję się spełniony!
@mpower joł. Właśnie wróciliśmy. Skorzystaliśmy z PKP, piętrowy, oldschoolowy wagon, każdy siedział. Na plaży na cyplu mało ludzi, a pogoda w sam raz. No i woda kryształ, co w Bałtyku raczej nie zdarza się często :)
Środa. Biegane nad jeziorem, na słuchawkach La Bouche - Be my lover. Mam takie wspomnienie, to był chyba 1995 rok, kiedy ta piosenka była wakacyjnym hitem, jak idę z tatą nad to samo jezioro, żeby popływać. Miałem wtedy 12 lat. Było super!
Mirki, pijcie ze mno kompot! Pobiłem swój rekord. Przebiegłem 11,5 km! Nie zapowiadało się. Pierwsze pół godziny to była walka. Wychodziłem z domu bez przekonania, dużo wysiłku kosztowało mnie dotrzymanie zaplanowanego tempa. Pomyliłem długość treningu i podbiegłem za daleko. Głupio było tak wracać na piechotę, więc pobiegłem :) a potem naszła mnie myśl, żeby pobić swoje 10,3 km. I znowu pobiegłem za daleko od domu..
Kurka, myślałem, że mam Dzień konia! Leciałem na yerbowym dopingu, ale potem chrapy opadły i w sumie to wszystko jakieś takie, nie wiem... Do zawodów jeszcze półtora miesiąca. Liczę, że pobiegnę w tempie <6,00/km.