Gdybym miał większą połowę pieniędzy od ceny mieszkania w oszczędnościach i mógłbym dopłacić resztę kwoty w ciągu dwóch/trzech lat, więc nie tak bardzo by mnie bolały obecne drogie kredyty, to czy warto kupić mieszkanie biorąc pod uwagę, że obecnie żyję na wynajmie (w moim przypadku wynajem nie jest drogi)? Jak zrozumieć, że teraz jest dobry czy zły czas na zakup. Jak zrozumieć czy cena jest zła czy dobra?
Bo od zawsze jak patrzyłem
Bo od zawsze jak patrzyłem









I teraz pytanie: ile w takiej sytuacji zostawić sobie poduszki finansowej? 100k to absolutne