Po wycofaniu z produkcji Fleur du Male Gaultiera jego fani nie chcąc w przyszłości płacić niebotycznych cen za Białego Marynarza zaczęli bliżej przyglądać się zapachowi od Custo. Względnie niska cena i ten sam nos w postaci Francisa Kurkdjiana, który stworzył Fleur du Male sprawiły, że perfumy te przyciągnęły do siebie także osoby nie mające wcześniej do czynienia z dziełem Ormianina. Custo to perfumy zbliżone do FdM ale nazywanie ich klonem to gruba przesada bo wyraźnie różnią się w każdej z faz trwania na skórze. Podstawowa różnica między tymi dwoma zapachami jest taka, że Custo jest bardziej cytrusowy i słodki od swojego starszego brata. Owoce obecne są w każdej z faz podczas gdy przez większość czasu we Fleur du Male do czynienia mamy jednak z kwiatami. W składzie tych perfum możemy znaleźć m.in cytryne, jałowiec, neroli, werbene, kwiat pomarańczy, czarny pieprz, tonke czy piżmo co może robić wrażenie porównując go z Gaultierem składającym się może z 4 czy 5 nut. Custo jest też przynajmniej dla mnie zdecydowanie bardziej noszalny i o ile FdM uwielbiam to jednak są sytuacje do których mi ich nie przystoi używać. Z Custo Man tych problemów nie mam i szczerze, mógłby to być dla mnie nawet zapachem całorocznym. Mimo, że to tylko wariacja na temat innego zapachu to jednak bardzo oryginalna i zdecydowanie bardziej udana niż kolońska wersja Fleur du Male, która jest o wiele słabsza od oryginału (śmierdzące, fizjologiczne niuanse, blee). Parametry Custo są trochę ponad przeciętne. 6-8 godzinna trwałość o 2h projekcji na średnim poziomie co niestety trochę mnie smuci bo Fleur du Male jest na mnie killerem a jego obecność na mojej skórze jest regularnie zauważalna i komplementowane. Perfumy oryginalne i warte przetestowania, zdecydowanie na okres wiosenny ale spokojnie do noszenia cały rok. Regularnie pojawiają się w dobrej cenie na e-glamour/el nino ale trzeba sobie dodać je do obserwowanych bo wszystkie sztuki znikają w ciągu jednego dnia od pojawienia. Niekonwencjonalny świeżak w kwiatowo-owocowym klimacie, który może przypaść do gustu nie tylko fanom Fleur du Male ale także tym, którzy go nie znają albo mają jakieś obawy przed jego używaniem.
@dr_love ja z twojego powodu mam bana na zakupy do czerwca xD zajebista robotę robisz... Tylko łapie mnie lekki smutek jak zrobisz już 150 wpis ( ͡°ʖ̯͡°)
@MMM22: bez obaw, bede dodawał kolejne, bo jest tyle zajebistych perfum dla których nie bedzie miejsca, że szkoda by było. Po prostu nie będę tego robił codziennie a trochę rzadziej. No i jest też kilka mega #!$%@? zapachów, które z chęcią bym opisał.
Tymi perfumami Serge Lutens pokazał jak powinny pachnieć waniliowe kompozycje. Im więcej perfum poznaje tym bardziej zaczynam doceniać Serge’a. Dzisiaj porównywanie Tobacco Vanille, którego kiedyś tak lubiłem nie miałoby sensu. Aromatem Un Bois Vanille deklasuje swojego droższego kolegę na każdej płaszczyźnie.
Nie dość, że mamy tu wspaniały w swoim aromacie absolut wanilii to jest też kilka innych, słodkich i piekielnie głębokich składników jak np. gwajakowiec, wosk pszczeli, bób tonka czy fenomenalne w swoim aromacie gorzkie migdały. Zapachowego kolorytu nadają też mleczko kokosowe, drzewo sandałowe i tak zwana lukrecja gładka. Zapach Un Bois Vanille jest gourmandowo-słodki, pachnie trochę jak oparte na alkoholu olejki do ciast dzięki czemu możemy przenieść się do cukierni serwujących nieszablonowe desery.
Hej, od początku istnienia tagu padło kilka pytań, czy naprawdę jestem ptasznikiem. No więc zdementujmy – nie jestem. A skoro już przyszła pora na dementi, to chcę również podkreślić, że to, co dziś recenzuję, to nie samochód, tylko perfumy. Jeśli mamy to za sobą – jedziemy z tym Mercem.
A jako, że ogromnie lubię pisać o swoich skojarzeniach, które budzą we mnie perfumy i w tym przypadku Club Black to jest idealne odwzorowanie waniliowego budyniu. Ale to nie budyń z proszku, tylko taki, który przyrządził od podstaw jakiś znakomity szef kuchni – od uzyskania waniliowego absolutu, po utarcie żółtek i wymieszanie ich z masłem i mąką (czy jakkolwiek tam #!$%@? się robi budyń). Wszystko jest dobrze ze sobą zblendowane, ale jest
@Overrr: To dwa rozne zapachy. TV ma brudna wanilie ze sladowymi ilosciami tytoniu ale powoduje to wrazenie takiej 'dymnosci', gdy CB to sernik waniliowy ktory daje slodycza. Blizej do CB jest juz Zadig&Voltaire Just Rock for him ktory tez jest budyniowy i IMHO to fajniejszy zapach niz CB.
Montgomery - Blue N Boogie (live 1962) A to jest srogie. Ale tutaj szyli, taki skład, że aż Montgomery tutaj nie dominuje nic a nic. Wynton Kelly, Cobb, Griffin, Chambers 乁(♥ʖ̯♥)ㄏ Takie coś już się nie powtórzy #jazz #muzyka #konsonanspoleca
#spacedisco #disco #househeads #synthpop #80s #mirkoelektronika #muzykaelektroniczna