Wnioskując z kont na FB, Instagramie, Snapchat'cie czy Twitterze serio nie ogarniam jakim cudem inni ludzie znajdują czas na swoje życie. Wstają o 3:10 aby pobiegać 6 km, a w drodze powrotnej zahaczają jeszcze o pływalnię i przepływają kolejne 30. Po prysznicu śniadanie jak w parogwiazdkowym hotelu - wszystkie możliwe owoce, ekologiczna owsianka, domowo pieczony chleb na mące z Gambii oraz herbata, którą własnoręcznie osuszyli. Potem do pracy na 8h, w czasie
@kjeller: wiem ze to pasta ale znam ludzi ktorzy robia cykl fotek na zapas i wrzucaja z duzym opoznieniem na social zeby z pozoru zachowac plynnosc ( ͡°͜ʖ͡°) a np foty zrobione w wolny weekend a wrzucane przez caly tydzien roboczy xd
Wsiadłem na tribana zamiast na nową szosę stojącą w pokoju, zapomniałem rękawiczek przez co zmarzły mi ręce i nawet nie włączyłem stravy a i tak mi się podobało. Czy to już jest to słynne #kolarstworomantyczne? ( ͡º͜ʖ͡º)
@scratcher: Tak, tylko odwrócony. Z racji długich dystansów nigdy nie celowałem w rower o wyścigowej geometrii, ale jednak mostek "na plus" byłby dla mnie przesadą. Już i tak ostatnio obniżyłem o jedną podkładkę, bo czułem, że jadę zbyt wyprostowany. Ale oczywiście sam sprawdzisz, bo każdemu będzie pasować inaczej. Myślę, że twoja pierwsza dwusetka na nim zweryfikuje tę kwestię.
Gdzieś w marcu 2017 zainteresowałem się tematem zakupu mieszkania i poszedłem z panią Claude-Seagal na targi mieszkaniowe do Hali Stulecia. Niby coś tam wcześniej czytałem, szukałem ale generalnie można uznać, że był
Bez problemu po wymienieniu dwóch maili i krótkiej rozmowie z deweloperem uzyskałem 12,5% rabatu na mieszkanie na Żernikach co w wolnym tłumaczeniu oznacza jakieś 35 tysięcy złotych. Nieźle.
@Jean-Claude-Seagal: Jak wyglądają takie maile? "Daję 100 tys i jestem za godzinę?" ( ͡º͜ʖ͡º)
@Jean-Claude-Seagal gotówka nie gra roli jak kupujesz mieszkanie i chcesz się targować u dewelopera. On i tak dostaje kasę od banku albo od ciebie, ich to nie interesuje. Przerabialem temat kupna mieszkania półtora roku temu. Jak mnie zawołasz wieczorem albo jutro to mogę coś więcej tutaj dopisać. Jak byłem się targować o mieszkanie dla kumpla (wcześniej u dewelopera kupiłem swoje więc znałem handlowca) to mi Pani powiedziała taka anegdote, że dzień
@maginalia: własnie to mnie w-------o w PL. Ciągłe gadanie o pieniądzach. Że są, że nie ma, że ktoś ma, że trzeba zarobić. To robienie sensu życia z kawałka papierka to rzecz dla mnie niepojęta.
Kilka dni temu kumpel namówił mnie na wyjście w góry. Trochę się cykałam, bo ostatni raz jakieś szczyty zdobywałam podczas wycieczek szkolnych w gimnazjum. Ale mimo wszystko jestem twardzielem i wczesnym rankiem wsiadłam z nim w pociąg, który zawiózł nas do Bohumína, a kolejny do Mostów u Jablunkova. Szlak na Girową okazał się całkiem łatwy. Widok ze samego szczytu zasłaniały drzewa, ale w zupełności wystarczyły krajobrazy po drodze. Kilka zdjęć w komentarzach.
będąc żywo zainteresowanym protestem rezydentów i wspierając go z całym przekonaniem, postanowiłem podzielić się pewnymi spostrzeżeniami. Będzie to tekst nietypowy, bo pisany przez męża rezydentki. Nie jestem lekarzem, ale sytuacja młodych medyków dotyka mnie osobiście. I to mocno.
Dlaczego teraz? Czara goryczy przelała się podczas czytania skrajnie negatywnych, internetowych komentarzy i, co gorsza, podczas wsłuchiwania się w równie negatywnie nacechowany dyskurs publiczny.