O ile można powiedzieć, że blisko mi do blackpillu lub szerzej skrajnego pesymizmu, tak nigdy nie czułem nienawiści względem kobiet. Rozumiem w pełni, że nie spełniałem nigdy kanonów atrakcyjności ani wcześniejszych ani obecnych. Używając bardziej dosadnego sformułowania mogę stwierdzić, że moja fizjonomia jest raczej odpychająca lub odrażająca. Nie wyobrażam sobie, bym mógł być obiektem względem, którego można czuć pociąg fizyczny, a i w sferze intymnej raczej miałbym problemy ze względu na niedostatki

Pan_Hieronim












