Zamawiam chińszczyznę w centrum handlowym. Dziewczę przy kasie chyba pierwszy dzień w pracy bo kasę obsługuje bardzo wolno, na liście sprawdza co nabić. Przychodzi do płacenia, wyciągam z portfela banknoty i widząc że za mną nikogo nie ma w kolejce pytam się czy chce drobne bo chętnie się pozbędę bilonu (chodziło o końcówkę). A ta na to wypaliła:
- Chętnie, byle nie żółtki...
Na te słowa za nią odwraca się kucharz... skośnooki,
- Chętnie, byle nie żółtki...
Na te słowa za nią odwraca się kucharz... skośnooki,














Kamerka super, nic nie widać:-P