Słuchajcie Mirki. Pracuję sobie w magazynie w UK. Dzień jak co dzień, życie sobie spokojnie leci.
Przyjeżdża w końcu jakiś Polak z choinkami. Trzy godziny spóźniony, zaraz kończymy zmianę. Ale zaczął płakać, że po rozładunku jedzie jeszcze na jakiś załadunek i prosto do Polski do rodziny na urlop, to się zlitowaliśmy. Rach-ciach rozładowaliśmy te choinki. W środku nawalone jakiegoś gówna z lasu, generalnie szef powiedział, że ostatni raz taki syf przyjmujemy, następnym
Historię pani, która spotkała się na drodze z zachowaniem, które „przeszło ludzkie pojęcie”. Sprawa dotyczy samochodów ciężarowych i wielu z Was może zainteresować. Link jest ze strony internetowej na temat branży transportowej. Byłem zaskoczony z wielu komentarzy tak zwanych mistrzów jazdy.
Przyjeżdża w końcu jakiś Polak z choinkami. Trzy godziny spóźniony, zaraz kończymy zmianę. Ale zaczął płakać, że po rozładunku jedzie jeszcze na jakiś załadunek i prosto do Polski do rodziny na urlop, to się zlitowaliśmy. Rach-ciach rozładowaliśmy te choinki. W środku nawalone jakiegoś gówna z lasu, generalnie szef powiedział, że ostatni raz taki syf przyjmujemy, następnym
źródło: comment_1637263703al7CrXZNKb0KW6ptrABDjX.jpg
Pobierz