Sekret fajności starych gier polega na tym, że... są stare. Graliśmy w nie x lat temu, było fajnie i tak też je zapamiętaliśmy. O kiepskiej grafice, tragicznym sterowaniu czy logicznych dziurach w fabule natomiast już nie pamiętamy, nie zwracamy uwagi, że razem z "naszym" tytułem wydano całą masę badziewia. Krótko - pamiętamy tylko dobre rzeczy, nie złe.
Czy nowe gry są lepsze? Oczywiście, nie ma co do tego
@mnik1: Wyczerpałeś wszelką możliwość dyskusji w tym temacie, gratuluję... :]
A tak poważnie, to trudno się z Tobą nie zgodzić, sam od czasu do czasu wracam do jakichś starych gier i w 70% przypadków to są rozczarowania, w 20% zabawa na jeden wieczór, a w 10% dalej grywalny kawałek.
Bo grafa była prosta i chcąc coś umożliwić graczowi nie trzeba było sztabu grafików aby zrobić modele/animacje itp. Ekstremalnym przykładem są gry "bez grafiki" typu roguelike czy mudy w których to można niby zrobić prawie wszystko. W starych z grafą wystarczyło wrzucić jakiegoś sprite'a. Dodatkowo dzięki temu gra pobudzała naszą wyobraźnię - wyobrażaliśmy sobie że to są realne nie pixelowate postacie, tereny, itp - coś
Mój dziadzuś uważa że polonez jest kwintesencją doskonałości motoryzacyjnej i za nic w świecie go nie zmieni. Poprostu sentyment - nic więcej.
Jeżeli stare gry byłyby tak doskonałe jak często się mówi to młode dzisiejsze pokolenie by w nie ciurało - ale nie ciura => wniosek taki że uważamy je za świetne bo na nich dorastaliśmy i wiążemy z nimi wspomnienia z dzieciństwa (czyli chyba te najlepsze jakie mamy)
Ale jałowa dyskusja, szczególnie ze strony zwolenników nowych gier. Jak wytłumaczycie że wiele młodych ludzi którzy nie znają starych gier i ich właściwości ze względu na to że są stare sięga po starocie? Przykład młodsi o kilka lat znajomi grają w Warcrafta 2 tak samo jak w Cywilizacje 2 i stawiają te tytuły ponad ich póżniejsze odpowiedniki. Poza tym chłopaki Crysis 1,2,3 Far Cry 1,2,3 Call of Duty 1,2,3,4,5 itd, Assasings Creed
Komentarze (26)
najlepsze
Sekret fajności starych gier polega na tym, że... są stare. Graliśmy w nie x lat temu, było fajnie i tak też je zapamiętaliśmy. O kiepskiej grafice, tragicznym sterowaniu czy logicznych dziurach w fabule natomiast już nie pamiętamy, nie zwracamy uwagi, że razem z "naszym" tytułem wydano całą masę badziewia. Krótko - pamiętamy tylko dobre rzeczy, nie złe.
Czy nowe gry są lepsze? Oczywiście, nie ma co do tego
A tak poważnie, to trudno się z Tobą nie zgodzić, sam od czasu do czasu wracam do jakichś starych gier i w 70% przypadków to są rozczarowania, w 20% zabawa na jeden wieczór, a w 10% dalej grywalny kawałek.
Bo grafa była prosta i chcąc coś umożliwić graczowi nie trzeba było sztabu grafików aby zrobić modele/animacje itp. Ekstremalnym przykładem są gry "bez grafiki" typu roguelike czy mudy w których to można niby zrobić prawie wszystko. W starych z grafą wystarczyło wrzucić jakiegoś sprite'a. Dodatkowo dzięki temu gra pobudzała naszą wyobraźnię - wyobrażaliśmy sobie że to są realne nie pixelowate postacie, tereny, itp - coś
Jeżeli stare gry byłyby tak doskonałe jak często się mówi to młode dzisiejsze pokolenie by w nie ciurało - ale nie ciura => wniosek taki że uważamy je za świetne bo na nich dorastaliśmy i wiążemy z nimi wspomnienia z dzieciństwa (czyli chyba te najlepsze jakie mamy)
Komentarz usunięty przez moderatora