Archeologia zapachu. Co naprawdę kryją fenickie buteleczki?

W muzealnych gablotach wyglądają niepozornie, a podpisy wyjaśniają zazwyczaj, że to "flakoniki na perfumy". Wyobraźnia podsuwa woń róż, mirry i olejków eterycznych, których mogła używać sama Kleopatra. Najnowsze badania burzą jednak ten romantyczny obraz starożytnego świata zapachów...

- #
- #
- #
- #
- #
- #
- 3
- Odpowiedz





Komentarze (3)
najlepsze
Okazuje się, że w tych buteleczkach wcale nie musiało być perfum w dzisiejszym rozumieniu tego słowa. Zamiast zapachu róż czy jaśminu, badania chemiczne (dr hab. Urszuli Wicenciak-Núñez z UW) wykazały substancje znacznie bardziej praktyczne i zaskakujące:
Olej palmowy z Afryki Subsaharyjskiej: To największa sensacja – w naczyniu z Tyru znaleziono ślady oleju z palmy gwinejskiej. Dowodzi to istnienia ogromnych sieci handlowych łączących Liban z daleką Afryką już 2000 lat temu.
Wino