Większego wroga Polski i Polaków chyba nie było przed nim, później może Bismarck i malarz z Austrii. Czy ktoś w końcu prześwietli samorządy przy zachodniej granicy, przecież nie może być że oni tak sami, za własne pieniądze...prawda..?
@EndrYu: Ocenianie tego z perspektywy współczesnych koncepcji państwowości i narodowości jest bez sensu.
@TomMen: Jak najbardziej jest sens oceniać włąśnie z perspektywy czasu. I takie postacie nie nigdy nie powinny być uczczone uroczystościami w Polsce. To tak jakby żymianie austriackiego akwareliste uczcicli uroczystościami w Izraelu.
Pochodzę z miasta, które również zostało włączone do granic Polski po wojnie, ale nikomu by tam do głowy nie przyszło by celebrować niemieckie postaci historyczne z jakąś wielką pompą. Owszem, są pewne wzmianki, jak te dotyczące postaci pierwszego biskupa albo przywódcy buntu mieszczan, ale wszystkie te postaci są z punktu widzenia nas, Polaków, w pełni neutralne.
Tymczasem upamiętnianie pruskiego dyktatora, będącego wrogiem Polaków, to zwykła kpina i plucie w twarz wszystkim naszym
Postać historycznie wybitna, ale jaki sens ma jego gloryfikacja na terenie Polski? Z drugiej strony, może część ludzi zrozumie, że gnuśnienie prowadzi do tragedii, a mam wrażenie, że większość społeczeństwa do tego dąży.
@homofobodaktyl22cm: No ciebie to na pewno nikt nie żałuje, nawet rodzice. Za głupi, żeby nauczyć się obcego języka i zarobić na bilet, by wyjechać do innego kraju, więc siedzi na garnuszku i za swoją porażkę życiową obwinia kraj i naród.
@homofobodaktyl22cm: Jeżeli myślisz, że w innych krajach byłoby im lepiej, to jesteś w błędzie. Zwyczajnie inne kraje zdecydowały się zmienić pańszczyznę, na inne uzależnienie od właściciela. W takich Prusach wybuchały powstania chłopskie, a w Rosji dopiero w 1861 chłop przestał być niewolnikiem swojego pana.
To oczywiste że nakłaniał carycę do rozbiorów bo z jego perspektywy to była najlepsza opcja dla Prus, alternatywą było całkowite przejęcie Polski przez Rosję, która już wtedy była pod jej protektoratem.
"wróciła zabytkowa tablica upamiętniająca pobyt Fryderyka II Wielkiego (następcy tronu) w tym mieście w latach 1730-1732. Zaginiony w latach 90. XX w. artefakt, przekazany przez prywatnego kolekcjonera, został umieszczony w pobliżu dawnej kamienicy przy ul. Szpitalnej 50 na Starym Mieście."
To jest problem ziem odzyskanych. We Wrocławiu ta sama spieerdoloza. Chcieliby coś historycznego poświetować na swoim terenie w Kostrzynie ale zamiast Piłsudskiego to mają Frederka Wilhelma xd
Co was dziwi wykopowicze i oburza, skoro około 43% głosów oddanych w wyborach do sejmu RP przez mieszkańców Kostrzyna oddano na KO. Klaskać i jedziemy dalej
Mam taką swoją teorię jak państwa dochodzą do wielkości. Jest to teoria chujni. Jak jest chujnia i chujnia zostanie przezwyciężona to powstaje mocarstwo lub przynajmniej potęga regionalna. Wiele jest przykładów w historii na to.
Komentarze (117)
najlepsze
@TomMen: Jak najbardziej jest sens oceniać włąśnie z perspektywy czasu. I takie postacie nie nigdy nie powinny być uczczone uroczystościami w Polsce. To tak jakby żymianie austriackiego akwareliste uczcicli uroczystościami w Izraelu.
Komentarz usunięty przez moderatora
Tymczasem upamiętnianie pruskiego dyktatora, będącego wrogiem Polaków, to zwykła kpina i plucie w twarz wszystkim naszym
źródło: ahl88
PobierzKomentarz usunięty przez autora
źródło: 1000042295
Pobierz"wróciła zabytkowa tablica upamiętniająca pobyt Fryderyka II Wielkiego (następcy tronu) w tym mieście w latach 1730-1732. Zaginiony w latach 90. XX w. artefakt, przekazany przez prywatnego kolekcjonera, został umieszczony w pobliżu dawnej kamienicy przy ul. Szpitalnej 50 na Starym Mieście."