Kiedyś w drodze na dyżur umilałam sobie czas słuchając bardzo ciekawego wykładu Bogusławy Sochańskiej "Manipulowanie biografią i twórczością Hansa Christiana Andersena". Wykładu można posłuchać na You Tube, do czego gorąco zachęcam.
Natomiast molom książkowym polecam "Baśnie" Hansa Christiana Andersena w przekładzie Bogusławy Sochańskiej.
Dlaczego i po co nowe przekłady? Sama się nad tym zastanawiałam, przyzwyczajona do mojej mocno zniszczonej grubej księgi przetłumaczonej przez Jarosława Iwaszkiewicza. I uwierzcie mi, nie ze względu na imię i modne dziś zmiany zalecam zapoznanie się z nowym przekładem. Po prostu po raz pierwszy Baśnie Andersena zostały przetłumaczone na język polski z oryginału, a nie z niemieckiego, czy angielskiego. I po raz pierwszy nie brakuje w nich "niewygodnych" w naszym kręgu kulturowym, bądź też trudnych do przełożenia na nasz język fragmentów. Może po raz pierwszy zrobił to ktoś, kto się "wgryzł" w epokę? Niezależnie od wszystkiego jest to lektura warta polecenia.
Ponadto godne uwagi są również dzienniki Hansa Christiana Andersena "Dzienniki 1825-1875 " w przekładzie Bogusławy Sochańskiej.
Sama parę lat temu dałam się zwieść biografii Andersena napisanej przez brytyjską autorkę. Po przeczytaniu dzienników zastanawiam się, czy tezy zawarte w jej dziele mają rację bytu. W jaki "naukowy" sposób niektórzy badają historię? Czy to jest naprawdę dopuszczalne? Widać jest…
Dziś za oknem pięknie świeci słońce, więc mimo mroźnego powietrza zabieram Was na spacer. Z pewnością domyślacie się , że skoro mowa była o Hansie Christianie Andersenie to odwiedzimy Małą Syrenkę. Zapraszam zatem na bloga.
Pozdrawiam
Anna-Maria






