Swego czasu podczas pobytu w USA miałem okazję zobaczyć to urządzenie w akcji tylko w troszkę zmienionej formie. Służyło to do odcinania gałęzi ale po zmienieniu końcówki można było też ciąć metal. Na żywo robi to ogromne wrażenie, tym bardziej że taka siła uzyskiwana jest dzięki nabojowi 9mm. W USA takie narzędzie mają rację bytu ponieważ amunicja jest bardzo tania i dostępna dla każdego. Jako ciekawostkę dodam, że często w USA na
@jurabos: To się nazywa osadzak. Sąsiad niedawno robił dach i takim sprzętem przybijali mu łaty, żeby się nie bawić z kompresorem, wężami, przewodami i bateriami. I osadzaki, i naboje do nich można kupić na popularnym portalu aukcyjnym. Mają różne naważki prochu (niektóre są silniejsze niż typowy .22 lr) do różnych zastosowań. Taofledermaus robił z nimi eksperyment jakiś czas temu i się całkiem dobrze nadają do napędzania przeciwpancernych śrutów do wiatrówki.
Ja używałem przez lata takiego „nailera”. Muszę przyznać, że po pół godziny strzelania to stawy chciały z łokci wyskoczyć. Ale jak już wszedł w beton to jak w masło.
Komentarze (16)
najlepsze
I osadzaki, i naboje do nich można kupić na popularnym portalu aukcyjnym. Mają różne naważki prochu (niektóre są silniejsze niż typowy .22 lr) do różnych zastosowań. Taofledermaus robił z nimi eksperyment jakiś czas temu i się całkiem dobrze nadają do napędzania przeciwpancernych śrutów do wiatrówki.
Komentarz usunięty przez moderatora