Cały rok można zaobserwować u różnych osób żale na osoby wykonujące usługi pocztowe czy kurierskie. Jedne bardziej zasadne inne nie. Z racji, że siedzę w zawodzie i boli mnie już głowa od czytania postów, komentarzy różnych treści postanowiłem dać wam coś w kontrze. A mianowicie od czasu do czasu będę sobie pisał co mnie denerwuje w ludziach w mojej pracy. Uważam, że dla niektórych może być to ciekawe i być może poznacie pewne tajniki z drugiej strony.
Z góry zaznaczam, to ma być dla mnie oczyszczenie, abym nie wyżywał się na odbiorach różnego rodzaju "listów". Staram się wykonywać swoją pracę sumiennie, dobrze i bez zbędnych emocji.
Stawiam pewną tezę, obecnie nasze społeczeństwo jest zbyt rozleniwione i zbyt roszczeniowe. Czy to listonosz, czy samotna matka, policjant itp. itd. Jedni są "płacę wymagam" i co z tego, ze przesyłka z #aliexpress za darmo. To samo wśród listonoszy, znajdą się chamy i bardziej empatyczni ludzie. Nie chcę w żaden sposób pokazywać, że ludzie są źli. Bo nie są, ludzie są po prostu różni w każdej grupie zawodowej czy społecznej. Więc nie generalizuje i nie oceniam ludzi przez pryzmat jednej osoby, ale nie da się ukryć, że pewne zachowania niestety pojawiają się regularnie w pewnym schemacie działania. Tak bardzo jak się różnimy od siebie, tak samo w niektórych zachowaniach działamy schematami.
Pierwszy swój posty na temat nazwę "EJ TY CO". Zachowanie, które mnie ewidentnie irytuję.
Dla zobrazowania sytuacji pokazujemy przykładowe zdarzenia z życia.
Idę sobie ulicą, naglę słyszę gwizdy i jęki:
- EEEE EEEE TY
Obracam głowę, patrzę pani X stoi ze 100 metrów za mną na chodniku. Macha do mnie:
- EEEE
Myślę sobie, może coś się stało? Może ma coś do przekazania, dania mi co leży w moim interesie. A więc biegnę do niej, dobiegam.. staję przed nią.
+ Dzień dobry, co się dzieję?
- Eee jest co do mnie?
+ Gdzie?
- E tam pod 80
+ Gdzie tam?
- Na Wałowej.
+ Proszę Pani ja nie obsługuję tej ulicy.
- Aha
Ani dzień dobry, ani do widzenia - a człowiek jak frajer leci 100 metrów. Innego dnia miałem taka oto sytuację. Jedzie pani XX samochodem, piękny nowy duży Mercedes. Przejeżdża koło mnie trąbi i macha ręką. Zatrzymuje się kilkadziesiąt metrów dalej na przystanku i czeka.. Ja oczywiście, zamiast olać. To biegnę, bo może coś się dzieje? Bo może jest coś co muszę wiedzieć. Dobiegam.
- Eee jest co? (bez dzień dobry, bez proszę nic)
+ Nie nie mam.
- Aha.
Pojechała.
Inna sytuacja? Podchodzę do klatki, dzwonie domofonem. Otwiera pani R z parteru. Wchodzę, wrzucam listy do skrzynek.
- Eeee do mnie coś ma?
+ Tak mam
- To ja wezmę
No i wrzucam listy dalej. Pani R nie podchodzi. Stoi w drzwiach, aż przejdę przez hol i podam jej do rąk. Oczywiście ni dzięki, ani do widzenia.
I takich sytuacji jest pełno. Nauczyłem się teraz, że już nie reaguje na "eee", "ej ty", "listonosz eee" na rejonie. Udaję, że nie słyszę. Jak ktoś zawoła normalnie. "Proszę Pana". "Panie listonoszu". Nie ma problemu, stanę obrócę się i poczekam aż podejdzie.
Tak samo do pani XX. Następny dzień po opisanej sytuacji miałem podobną akcje. Jedzie pani XX. Trąbi, macha ręką i zatrzymuje się kilkadziesiąt metrów dalej i czeka na mnie, aż podejdę aby się zapytała "ee jest co". Udałem, że nie widzę. Pani XX pojechała dalej, przecież ona nie będzie robiła kroku w moją stronę.
A co do Pani R... kiedyś znowu otworzyła mi drzwi. Wrzucam listy, otwiera swoje wrota i słyszę:
- eeee jest co?
+ Oj wrzuciłem już do skrzynki.
- przecież widzisz, że jestem w domu.
Milczałem.
Następny raz jak zdarzyło mi się do niej zadzwonić.
- eee jest co?
+ Nie mam dzisiaj nic do Pani.
- To proszę do mnie nie dzwonić.
+ Tylko Pani z rana jest w domu, muszę jakoś listy wrzucać
- Co mnie to obchodzi, sąsiedzi niech się martwią.
Co zrobić? Nie będę się kłócił z kobietą. Porozmawiałem z innym sąsiadem, dorobił mi klucze do bramy. Teraz już nie dzwoniłem! Ale okazało się, że 9/10 dni gdzie wchodziłem do tej bramy, pani R wypełzała ze swojego mieszkania z tekstem "ee jest co". Zauważyłem, że Pani R obserwuje z mieszkania co się dzieję przed bramą. Co zrobiłem? Dorobiłem sobie klucz do wyjścia z tyłu budynku. Tak, że teraz do tej bramy (nr 8) mogłem wejść tylnym wejściem. Po prostu z bramy nr 6 zacząłem wychodzić na podwórko z tyłu i przechodziłem do bramy nr 8. Kilka dni się udało. Potem była awantura. Jak Pan wchodzi bo ja Pana nie widzę, jak Pan wchodzi do bramy.
Pozdrawiam. Jak się podoba, napiszę coś niebawem z innej kategorii ;)
Komentarze (14)
najlepsze
dlaczego pomimo ze przez caly dzien jest ktos w domu w skrzynce znajduje awizo?
i nie chodzi mi o listy ponadgabarytowe ktore nie mieszcza sie w skrzynce (bo z tego co doczytalem tych nawet listonosze nie biora - bo niby po co? (listonosz...list o nosz....listy nosi) ale po co
nie mowie o paczce 50kg ale o liscie
to sie odniose - akurat w przypadkach znanych z autopsji nie bylo zadnego
"zepsutego dzwonka" "nie tego adresu" "wyjscia do sasiadki" itp
pelna zgoda ze takie sie trafiaja- ok
ale niestety nie tym
masz prawo nie wierzyc ze listonosza nie spotkalem ale...no coz takie sa fakty :)
zeby byla jasnosc-potrafie sie postawic w sytuacji "drugiej strony"-kazdy moze sie pomylic - nie mam problemu jak w skrzynce jest korespondencja sasiada a w mojej jego :) nie mialbym tez problemu gdyb sytuacje o ktorych pisze zdarzaly sie raz na jakis czas - niestety zdarzaja sie notorycznie
ale naswietle sytuacje - moze wtedy bardziej zrozumiesz ze
Być może to przesyłki, listy które nie podlegają dosłaniu?