Na fali ostatniej nierozwiązanej zagadki, którą poruszaliśmy na mikroblogu (zaginięcie dwóch kobiet w Panamie) fajnie by było, gdybyśmy poruszyli jeszcze jedną, być może ciekawszą sprawę.
Sprawa Taman Shud
1 Grudnia 1948 roku, na posterunek policji w australijskim Adelaide, zadzwoniła osoba, która poinformowała o znalezieniu ciała mężczyzny na plaży w Somerton (Adelaide). Ciało spoczywało niedaleko sierocińca dla dzieci niepełnosprawnych. Mężczyzna leżał na plecach, z głową opartą o falochron. Nogi miał wyprostowane, stopy skrzyżowane. Wyglądało to, jakby po prostu spał. Przy ciele, odnaleziono niedopalonego papierosa, a w kieszeni płaszcza, bilet drugiej klasy pociągu relacji Adelaide – Henley Beach, bilet autobusowy (niewykorzystany), aluminiowy grzebień, na wpół zużyte opakowanie gumy do żucia Juicy Fruit, opakowanie papierosów Army Club (a w nim 7 papierosów Kensitas) oraz opakowanie z zapałkami Bryant&May.
Wydawałoby się, że denat nic szczególnego w kieszeniach nie posiadał, ot zwykłe uposażenie regularnego podróżnika. Ciekawa była sprawa papierosów, ale do tego wrócimy później.
Świadkowie, którzy przybyli na miejsce zdarzenia, twierdzili, że jeszcze 30 listopada, widziano osobę podobną do denata, która oczywiście była żywa. Mężczyzna miał zachowywać się dziwnie, unosząc ramię do góry, a następnie swobodnie je opuszczać. Inna para, która widziała mężczyznę pomiędzy 7:30 - 8:00, stwierdziła, że sprawiał wrażenie śpiącego, aczkolwiek wydawało im się, że zmieniał swoją pozycję w przeciągu tych 30 minut, kiedy go widzieli. Chwilę później wspólnie stwierdzili, że mężczyzna najprawdopodobniej spał, gdyż nie reagował nawet na komary, które na nim siadały. Dyskutowali, że zapewne był pijany, toteż nie widzieli potrzeby reagowania. Jeszcze inny świadek zeznał, że widział tego wieczoru mężczyznę, który obserwował denata ze schodów, które prowadziły na plażę.
W roku 1959 na policję zgłosił się świadek, który twierdził, że wspólnie ze swoimi przyjaciółmi widzieli dobrze ubranego mężczyznę, który noc wcześniej, miał nieść innego mężczyznę na swoich plecach wzdłuż plaży w Somerton (nigdy tego nie potwierdzono).
Zgodnie z opinią patologa Johna Burtona, który jest emerytowanym profesorem na Uniwersytecie w Adelaide, mężczyzna z Somerton, miał „angielskie” rysy twarzy, mógł mieć około 40-45 lat, tak więc był w kwiecie wieku. Mierzył 180cm wzrostu, miał brązowe oczy, rudawe włosy, które zaczynały siwieć w okolicach skroni. Mężczyzna był mocno zbudowany – szerokie ramiona, wysportowany. Dłonie miał zadbane, nie nosiły żadnych oznak ciężkiej pracy. Duże i małe palce u stóp miał skierowane do siebie, jakby nosił buty do tańca, albo inny typ obuwia, który mógł na przestrzeni lat w takim stopniu zdeformować stopy. Łydki miał wysportowane, zaznaczone, w taki sam sposób, jakby miał tańczyć w balecie, albo uprawiać biegi długodystansowe. Ubrany był w białą koszulę, czerwono-niebieski krawat, brązowe spodnie, skarpety, buty, brązowy sweter oraz modną szaro-brązową dwurzędową marynarkę. Ubrania nie posiadały żadnych metek, mężczyzna nie posiadał kapelusza, (co było dziwne w tamtych czasach), a także portfela z dokumentami. Ciało było czyste, twarz ogolona, nie stwierdzono żadnych śladów na ciele, które wskazywałyby na samobójstwo. Dokumentacja medyczna zębów, nie pasowała do żadnej żyjącej osoby.
Z przeprowadzonej autopsji, dowiadujemy się, że zgon nastąpił około godziny 2 w nocy 1 grudnia. Jak czytamy:
„Serce normalnych rozmiar, brak anomalii [...] Naczynia w mózgu obkurczone. Gardziel obkurczona, przełyk pokryty białymi warstwami błony śluzowej z elementami widocznego owrzodzenia. Żołądek przekrwiony, głównie w części dwunastnicy. Nerki przekrwione, w wątrobie widoczna krew w naczyniach… Śledziona niespodziewanie powiększona… prawie trzykrotnie… Centralny płat wątroby nosił ślady uszkodzeń, które są widoczne pod mikroskopem… ostry nieżyt żołądka, mocne przekrwienia wątroby oraz śledziony, a także przekrwienie mózgu”.
Autopsja wykazała, że ostatnim posiłkiem mężczyzny był makaron, który spożył około 3 -4 godzin przed śmiercią. Testy toksykologiczne, nie wykazały w krwi obecności obcych substancji. Główny patolog, stwierdził: „Śmierć nie była naturalna […] sugeruję barbiturany albo rozpuszczalny silny środek usypiający”.
Trucizna okazała się być głównym podejrzanym w śledztwie, ale policja nie wykazywała związku z ostatnim posiłkiem mężczyzny. Dodatkowo, prokurator nie potrafił ustalić tożsamości mężczyzny, przyczyny śmierci, a także, czy w ogóle ktokolwiek widział go żywego wieczór przed odnalezieniem ciała przez policję. O pomoc w rozwiązaniu sprawy poproszono Scotland Yard, który to jednak nie wniósł większego wkładu w sprawę. Rozpowszechnienie fotografii mężczyzny wraz z odciskami palców, nie przyniosło żadnych efektów.
10 grudnia 1948, ciało mężczyzny z Somerton zabalsamowano, gdyż wciąż nie potrafiono określić jego tożsamości.
W czasie trwania dochodzenia, człowiek z Somerton miał wiele „tożsamości”. Okazał się być E.C. Johnsonem, Robertem Walshem, Jamesem Mackiem. Do roku 1953, policja otrzymała 251 możliwości zidentyfikowania mężczyzny. Niestety, wszelkie próby nadania mu tożsamości, mijały się z prawdą.
W roku 2011, pewna kobieta z Adelaide skontaktowała się z antropologiem – Maciejem Hennebergiem, w sprawie dokumentu tożsamości, który znalazła w rzeczach swojego ojca. Dokument był wystawiony na nazwisko H.C. Reynolds. Dokument wystawiony był w Stanach Zjednoczonych, a sam Reynolds miał być marynarzem podczas I WŚ. Został on przekazany Hennebergowi w październiku 2011 roku w celu porównania zdjęć z „dowodu” oraz tych wykonanych przez policję. Henneberg, znalazł pewne anatomiczne podobieństwa między mężczyznami, tj. nos, usta, oczy, aczkolwiek dopiero ucho okazało się być pewnym dowodem. Kształt ucha człowieka z Somerton oraz tego z dowodu, były identyczne, (co będzie miało znaczenie później). Henneberg doszukał się również pieprzyka, który widoczny jest na obydwu fotografiach, w tym samym miejscu na twarzy obydwu mężczyzn.
Dokument tożsamości, o którym mowa, oznaczony, jako numer 58757, wydany został w Stanach Zjednoczonych 28 lutego 1918 dla H.C. Reynoldsa. Narodowość oznaczona, jako „Brytyjczyk”, wiek 18 lat. Badania prowadzone w narodowych archiwach US, UK oraz australijskich, nie wykazały jakiegokolwiek śladu tożsamości H.C. Reynoldsa.
W południowej Australii, sprawa jest wciąż otwarta.
Walizka
14 lutego 1949, obsługa stacji kolejowej w Adelaide znalazła porzuconą brązową walizkę, która nie posiadała żadnych metek oraz jakichkolwiek oznaczeń. Walizka została przekazana do szatni w dniu 30 listopada 1948 roku o godzinie 11:00. Utarło się, że walizka należała do mężczyzny z Somerton. W walizce znaleziono: kraciasty szlafrok, czerwony kapcie, cztery pary męskiej bielizny, piżamę, przyrządy do golenia, brązowe spodnie z piaskiem w mankietach, elektryczny śrubokręt, żyletki, nożyczki, szczypta cynku, (jako pochwa dla noża i nożyczek) oraz pędzel używany, jako matryca przez rzemieślników.
Znaleziono także pomarańczową nić firmy Barbour, która w Australii była niedostępna do zakupu – taką samą nić, zidentyfikowano w kieszeni i spodniach mężczyzny z Somerton. Metki z ubrań zostały usunięte, ale na krawacie udało się znaleźć nazwę „T.Keane”, napis „Keane” na torbie z praniem oraz „Kean” na podkoszulku. Policja uznała, że ktokolwiek usunął metki z ubrań, napis „Keane/Kean” zostawiono celowo, wiedząc, że nie jest to imię właściciela. Zastanawiając był brak skarpetek w torbie, a także brak jakiejkolwiek korespondencji, mimo obecność kopert (pustych).
Dochodzenie wykazało, że nie zgłoszono zaginięcia nikogo imieniem T.Keane w krajach anglojęzycznych. Ubrania, które znaleziono w walizce, zidentyfikowano, jako produkcję amerykańską (wstawki i szycie).
Policja ustaliła, że właściciel walizki, musiał przybyć nocnym pociągiem z Melbourne, Sydney lub z Port Augusta. Domyślano się, że ogolił się najprawdopodobniej w przyległej łaźni zanim powrócił na staję kolejową, by kupić bilet na pociąg do Henley Beach (na który nie dotarł). O godzinie 11, zdeponował walizkę w szatni, i wyszedł na przystanek, by złapać autobus do Glenelg.
Taman Shud
W czasie trwania dochodzenia, odnaleziono jeszcze jeden szczegół. Malutką kartkę papieru, która znajdowała się z zaszytej kieszonce w spodniach denata. Na kartce widniał napis „Taman Shud”. Napis przetłumaczono, jako „zakończony” lub „skończony”, a sam papier pochodził z Rubajjatów Omara Chajjama. Książka, z której wyrwano ów fragment odnaleziono w zaparkowanym samochodzie w Glenelg, mniej więcej w tym samym czasie, kiedy odkryto ciało. Na odwrotnej stronie książki, z której wyrwano fragment, widniał następujący napis napisany odręcznie:
WRGOABABD
MLIAOI
WTBIMPANETP
MLIABOAIAQC
ITTMTSAMSTGAB
Na tej samej stronie, odnaleziono również numer telefonu, należący do pielęgniarki mieszkającej w Glenelg (400 metrów od miejsca, gdzie znaleziono ciało) – Jessica Thompson.
Thompson podczas przesłuchiwań, twierdziła, że nie znała człowieka z Somerton. Zeznała, że pewien mężczyzna, pod koniec 1948 roku, nachodził ją, a także pytał o nią sąsiadów. Thompson nie wiedziała skąd posiada jej numer telefonu, a także, dlaczego miałby ją odwiedzać w dniu swojej śmierci. Emerytowany australijski policjant – Gerry Feltus, stwierdził, że kiedy przeprowadzał wywiad z panią Thompson w roku 2002, wyraźnie nie chciała ona rozmawiać o sprawie człowieka z Somerton. Zarówno on, jak i córka Pani Thompson, stwierdzili, że musiała wiedzieć, kim on był. Podczas oględzin odlewu popiersia denata, Pani Thompson, rzekomo, „nie chciała na niego patrzeć”. W międzyczasie zeznała również, że podczas trwania II WŚ, pracowała z szpitalu w Sydney, i wtedy też posiadała kopię Rubajjatów. W roku 1945, podarowała książkę młodemu porucznikowi – Alfredowi Boxallowi. Thompson zeznała, że po zakończeniu wojny, przeniosła się do Melbourne i wyszła za mąż. Powiedziała, że raz otrzymała list od Boxalla. Odpisała mu, że jest mężatką. Miał to być ostatni jej kontakt z Boxallem. Policja była gotowa ochrzcić człowieka z Somerton imieniem Alfred Boxall, aczkolwiek sam Boxall odnalazł się w Sydney, razem ze swoim egzemplarzem Rubajjatów. Książka posiadała swoją ostatnią stronę.
Wątpliwości
- Papierosy. Tak jak napisałem ścianę tekstu wyżej – zastanawiające były papierosy, które znaleziono przy człowieku z Somerton. Papierosy, które znajdowały się w środku opakowania to Kensitas, a samo opakowanie – Army Club. Przyjęło się w tamtych czasach, że tanie papierosy wkładano do „drogiego” opakowania. Ot taki zwyczaj, który miał wskazywać na status społeczny. Jak się okazało, Kensitasy, w tym czasie (II WŚ), były drogimi papierosami w Australii. Dlaczego papierosy nie zgadzały się z opakowaniem? Czyżby to był nośnik trucizny?
- Autopsja. Raporty z lat 1948 oraz 1949 zaginęły z biblioteki w Adelaide. Maciej Henneberg, ustalił, że ucho człowieka z Somerton nosi pewne ślady wyjątkowości. Górna część małżowiny usznej, jest większa od dolnej części małżowiny. Cecha, którą posiada tylko 1-2% ludności. Denatowi brakowało również siekaczy, co było wynikiem wady genetycznej, którą jest dotknięte 2% ludności. W roku 2010, Henneberg uzyskał zdjęcia syna Jessici Thompson, który, podobnie jak człowiek z Somerton, posiadał wyjątkową budowę uszu, a także ubytek w uzębieniu. Naukowcom odmówiono ekshumacji syna Pani Thompson. Robin Thompson (syn), miał 18 miesięcy w dniu śmierci człowieka z Somerton.
Człowiek z Somerton, został pochowany na cmentarzu w Adelaide w dniu 14 czerwca 1949 roku.
Kim był?
Po co przyjechał do Adelaide?
W końcu – jak i dlaczego zginął?

Komentarze (2)
najlepsze
źródło: comment_8jLbCPREFLLFcL2bVAIAAjBt8z8NfFTk.jpg
Pobierz