To całe (nie wiem jak to nazwać) propagowanie? tych eventów i mistrzostw jakie opierają się na graniu zaczynają poruszać tematykę, która mówi nam że ci cali gracze i zagrajmerzy są jakimiś pieprzonymi męczennikami (xD). Nikt nikogo nie bije, nikt nikogo gani za to że ogląda jak ktoś gra, no ale stwierdzenie że "oglądanie jak ktoś gra jest takie samo jak patrzenie na kogoś jak je posiłek w restauracji" to już jest hurr
Odnośnie gościa trzymjacego tablice (mowi o nim w drugiej minucie). Nie trzeba jechac do USA aby takich gosci zobaczec, i w Warszawie takich można spotkac.
Komentarze (11)
najlepsze