Krakowski elementarz

Gdzie zjeść obwarzanka, dokąd można dojść na nogach, którędy wyjść na pole i jak nie dać się ocyganić przy zakupie rajtek? Czyli krótko o krakowskiej gwarze.

- #
- #
- #
- #
- #
- 21

Gdzie zjeść obwarzanka, dokąd można dojść na nogach, którędy wyjść na pole i jak nie dać się ocyganić przy zakupie rajtek? Czyli krótko o krakowskiej gwarze.

Komentarze (21)
najlepsze
Zabrakło chyba nieśmiertelnego "buca" - tego też nigdzie indziej nie słyszałem.
@Kukki: Mało tego, wydaje mi się, że to właśnie w Krakowie częściej mówi sie "drzewko". W każdym razie za mojego dzieciństwa słyszałem w domu tylko takie określenie, "choinka" to było tylko takie oficjalne, znane wyłącznie z telewizji... :)
W krakowskiej mowie strasznie mnie drażni forma "oglądnąć", ale nie wiem czy to tylko krakowski regionalizm, czy jakoś szerzej stosowany.
Btw wiele słów z artykułu używała również moja Babcia, z Małopolską nie mająca nic wspólnego, więc trochę sie z @Deykun'em zgadzam.
I fakt, że są 3-4 słowa które są inne w Krakowie ale większość tej "gwary" to wymysł ludzi którzy dany archaizm albo słowo poznali dopiero po przyjeździe do Krakowa. Tylko to raczej mówi o obyciu i inteligencji tych ludzi
- ocyganić
-
Problem rozbija się o to które słowa spotykasz tylko w Krakowie.
Większość słów w tym artykule jest ogólnopolska, a artykuł sugeruje coś zgoła odmiennego.
weka, piszingier, cwibak, sznycel, fliza są używane w Małopolsce, ponieważ są zapożyczeniami z języka niemieckiego. Ale zabrakło tutaj wspomnianego
Eklery i ptysie - też myślałam, że to co innego. Ptyś okrągły, ekler podłużny i oblany czekoladą.
Zwracam na to uwagę, to całkiem interesujące rzeczy - zwłaszcza, kiedy spotykam ludzi z różnych części Polski i widzę, że na to samo mówimy inaczej (tym bardziej, że sama używając gwary śląskiej wciąż używam określonej terminologii:).