Wpis z mikrobloga

  • 1
@Outism0 im brzmi bardziej prosto, a wokale brzmią bardziej i bardziej jak szatan krzyczący w rozpaczy do mikrofonu posklejanego taśma w kotłowni, tym na wyższy poziom black metal listening experience wchodzisz
  • Odpowiedz
@kosiarz_: Głównie intensywniej doświadczasz dźwięku i na początku brzmi to jak hałas i kompletny chaos, ale z czasem zaczynasz wyłapywać więcej melodii, bo jest tam ich całkiem sporo, często nałożonych kilka na siebie i bardzo wiele emocji wzbudzać zaczyna taka muzyka
  • Odpowiedz
  • 1
@Outism0 no póki co, to mnie najbardziej uderza, czyli jak powtarzalnie, monotonnie to brzmi

słuchanie takiej muzyki wydaje mi się teraz bardziej przypominać wchodzenie w "trans" i synchronizację z dźwiękiem, niż doświadczaniem tego w taki normalny sposób
  • Odpowiedz
wchodzenie w "trans" i synchronizację z dźwiękiem


@kosiarz_: Dobre określenie tych ekstremalnych atmosferyków i depresywyów. Paysage d'Hiver jest chyba pod tym względem peakiem takiego doświadczenia moim zdaniem, ale to długo trzeba zwiększać tolerancję na taki typ muzyki, by do tego dojść. Mi to chyba 3 lata zajęło
  • Odpowiedz
  • 2
@Outism0 Usłyszałem od historyka tamtego okresu w jednym wywiadzie, że cała ta szlachecka warstwa społeczeństwa, w tym np. Kochanowski, tworzyli w gruncie rzeczy z nadmiaru wolnego czasu. Jakkolwiek by to nie było nad wyrost, to trochę dało mi dało do myślenia. Samo świetne władanie językiem, nawet bycie inteligentnym, jeszcze nic nie wnosi, jeśli twoja twórczość nie ma w sobie kreatywności lub jakiejś wartości dodanej. Przynajmniej tak to trochę postrzegam, niezbyt przemawia
  • Odpowiedz
@kosiarz_: Też tak mam. Ja preferuję formę sztuki, która wyraża silne emocje, lub oddaje jakąś specyficzną lub intenstywną atmosferę. Nie lubię abstrakcji, surrealizmu i groteski
  • Odpowiedz