Aktywne Wpisy

Szeretlek +260
Chciałem się tylko pochwalić szafką z miejscem na drukarkę mojego pomysłu bo mi się podoba. Może komuś innemu także. Drukarka używana sporadycznie raz na tydzień. Wkurzało mnie że jest tak na widoku i że przez większą część tygodnia się kurzy. Pod nią miejsce na trzy zestawy kartek a4. Reszta to normalne szuflady. Bałagan dookoła bo jeszcze szuflady niezagospodarowane.
#chwalesie
#meble
#chwalesie
#meble
źródło: temp_file6099340699821887373
Pobierz
PorzeczkowySok +18
odkąd pamiętam interesują mnie tylko rzeczy bezsensowne, niepraktyczne (chociaż o wielkim zainteresowaniu czymkolwiek próżno mówić) i mam w sobie silną niechęć do zdobywania umiejętności, które potem przydałyby mi się na rynku pracy ha tfu, kwalifikacje, kursy, dokształcanie, certyfikaty, aż mnie mdli
i tak już się trochę pogodziłem, że nic dobrego mnie tu nie spotka, nie zostanę tu też na długo, więc chyba nawet konsekwencje tak niepraktycznego, nierozsądnego podejścia do życia mnie za
i tak już się trochę pogodziłem, że nic dobrego mnie tu nie spotka, nie zostanę tu też na długo, więc chyba nawet konsekwencje tak niepraktycznego, nierozsądnego podejścia do życia mnie za
źródło: ŚWK 251 Skok.mp4_20220620_001612.625
Pobierz




http://www.endomondo.com/workouts/338210937/8875079
GWiNT Ultra Cross. Pierwsza edycja - bardzo udana. Trasa wiodła przez lasy w okolicach Grodziska (G), Wolsztyna (W) i Nowego Tomyśla (NT). I to właśnie kluby biegowe z tych trzech miast organizowały wspólnie tę imprezę. Mój pierwszy ultra więc nie mam porównania, ale organizacja była fantastyczna. Trasa oznakowana rewelacyjnie - 111 km w większości w głębokich lasach z dala od cywilizacji i ani razu nie miałem wątpliwości gdzie biec. Trasę podzielono na kilkunastokilometrowe odcinki oznaczone innymi kolorami. "Bogate" punkty odżywcze i gęsto rozmieszczone - jak na ultra, a w nich przesympatyczni ludzie :) Piękne tereny do biegania, w lasach sporo pagórków, dużo piachu, były jeziora, było bagienko.
Można było skończyć na 55 km w nowym Tomyślu lub biec dalej do Wolsztyna. Startując nie miałem pewności który dystans wybiorę. Jednak podświadomie mocno się oszczędzałem do półmetka, do tego na przepaku spędziłem dobrą godzinę. Nic mi nie dolegało więc zdecydowałem się zrobić pełnego GWiNTa.
Kryzys przyszedł dopiero na piaszczystych górkach po 90 km. Po paru "szarpanych" kilometrach wróciłem do regularnego biegu. Ostatnie kilometry w Wolsztynie, wzdłuż jeziora to euforia i tempo 4:30 min/km.
Trasa zgrywana i łączona z 4 plików z zegarka i z telefonu. Coś tam poucinało, ale raczej nie więcej niż 1 km.
#sztafeta #ultratrail
wszystkim dziękuję :)
teraz trzeba dojść do przedszkola i pracy :)