Wpis z mikrobloga

@MG78: Ja nie miałem ale mój brat, nie miej złudzeń to wymaga dużo czasu. Będziesz miał bodajże po operacji kilka przeglądów tego co się tam dzieje no i trochę się czeka na samą korektę. W czasie kiedy brat miał wypchany nos no to nie mógł oddychać nosem co oczywiste i mówił jak z zatkanym nosem. Najlepiej pracować zdalnie wtedy albo wziąć jakiś długi urlop.
Miałem akurat robione w tę środę. Znieczulenie miejscowe.
Środa - septoplastyka + konchoplastyka
Piątek - wyjęcie tamponów. Do czasu wyjęcia tamponów #!$%@? się czułem
Od soboty czułem się już w miarę ok i raczej opuchlizny nie miałem

Ale pewnie też wszystko zależy od zakresu "robót", ja w miarę lajtowo miałem raczej i znieczulenie miejscowe tylko
@MG78: po 4 dniach czyli jak wychodziłem ze szpitala wyjęli mi tamponadę z nosa, przez 3 sekundy mogłem oddychać normalnie a potem nozdrza zasklepiły się od opuchlizny

przez tydzień chodziłem jak z najgorszym katarem i w 100% miałem zatkany nos, oddychanie tylko buzią

dopiero w drugim tygodniu trochę udawało się już ciągnąć powietrze normalnie raz jedną raz drugą dziurą
@MG78: Od razu po zabiegu wwypychają nos na maksa tamponami, to najgorszy etap, bo czujesz jakby zbierająca się w nosie krew zaraz miała Ci dosłownie zalać oczy. Na szczęście, te opatrunki usuwają już na drugą/trzecią dobę po zabiegu. Ten moment to istotna ulga. Po kolejnych 14-tu dniach zgłosiłem się na kolejny przegląd, na którym usuwane zostają ostatnie usztywnienia prostowanej przegrody. To już jest raczej bezkrwawe. Generalnie po tych dwóch tygodniach to
@MG78: jest spora różnica, wcześniej częściej łapałem jakieś zapalenia gardła jak łapałem powietrze gębą

do tego często chrapałem i podobno po operacji się to poprawiło

lepiej też przechodzę katary różne, nie zatyka w 100% tak jak wcześniej
@markob: Dawno miałeś robione? Znieczulenie miejscowe czy ogólne? Na NFZ?

W sumie za dużo o tym nie wiem bo mi ta korekcja wyszła tak przypadkiem (miałem już robić w 2020 ale przez pandemię wiadomo jak to wyglądało)
@MG78: Ja w 2019r. Na NFZ. Czekałem jakieś 8 miesiecy z tego co pamiętam. Znieczulenie absolutnie ogólne. Nie wiem czy jest opcja miejscowego. Mimo wszystko zabieg dość ingerencyjny, bo polega na połamaniu przegrosy:) Zabieg dla lekarzy tak rutynowy, że jednego dnia jeden lekarz robił jakieś 10 zabiegów. A lekarzy było ze trzech:).