Wpis z mikrobloga

Czołem!
Dziękuję, że nadal interesuje Was moja osoba i mój stan zdrowia.

Od zbiórki nie logowałem się na konto, dlatego prosiłem @Felonious_Gru za pomocą FB o publikację aktualizacji w moim imieniu. Ostatnia aktualizacja którą wysłałem dla użytkowników była opublikowana przez FeloniousGru w 03.10.2022, 16:30:47
https://wykop.pl/wpis/68078207/mam-dla-obserwatorow-tagu-dobre-wiesci-damcciochor

Post otrzymał 5 plusów i 1 komentarz, co odebrałem jako znikome zainteresowanie dalszymi moimi losami, dlatego nie spieszyłem się z wrzucaniem podsumowania z tym co było dalej, o którym myślę już dłuższego czasu.

Planowałem wrócić wtedy kiedy będę mógł Wam opisać całą swoją historię, której nie wszystkie wątki już się zakończyły. Szkoda, że muszę robić #oswiadczenie w atmosferze sztucznej #afera, ale nie chcę milczeć by nie wzbudzać dalszych niepotrzebnych kontrowersji.

Wróćmy zatem do wydarzeń z czerwca 2021 a dokładnie do dni, bezpośrednio po opublikowaniu zbiórki.
Kilka dni po zbiórce odbywałem swoją cotygodniową wizytę u psychiatry który prowadził moją psychoterapię. Na poprzedniej wizycie wysłałem mu linka do zrzutki i rozmawialiśmy co będzie dalej z moją terapią, skoro rokowania są takie słabe. Padł pomysł stworzenia case study z mojego przypadku, co bardzo mi się spodobało.

Po opublikowaniu zbiórki odezwał się do mnie jeden z wierzycieli, właściciel mieszkania które wynajmowałem i z którego musiałem się wyprowadzić bo już nie było nas stać na opłacanie najmu, a stan psychiczny nie pozwalał mi na prawidłowe prowadzenie domu. Wierzyciel poinformował, że z pierwotnej kwoty kilkunastu tysięcy, aktualnie wierzytelność zbliża się do 50 tysięcy bo opłaca detektywa i ponosi inne koszty w celu ustalenia mojego miejsca zamieszkania. Dla niego to już sprawa honoru i nie odpuści niezależnie od kosztów odzyska swoje wierzytelności, ze 150 tysięcy które zbiorę na zbiórce. Dostałem bardzo silnego ataku paniki, byłem przerażony, że mogę zawieźć osoby które chciały mi pomóc a zamiast tego ich środki pójdą na konto rentiera, za zdanie nie odnowionego i odmalowanego mieszkania po długim najmie. Skasowałem się z administracją zrzutki i przedstawiłem im całą sytuację i poprosiłem o zakończenie zbiórki na leczenie na kwocie 50 tysięcy ponieważ zgodnie z regulaminem przekroczenie progu tej kwoty wymusza na mnie obowiązek dostarczenia na wezwanie administracji zrzutki potwierdzeń realizacji środków na cele zgodne z opisem zamieszczonym na zbiórce. Następnego dnia wierzyciel zgłosił do administracji zrzutki informację, że jestem oszustem i należy zablokować wypłatę środków zebranych w portalu. Administracja każdorazowo po takim zgłoszeniu blokuje możliwość wypłaty i ponownie sprawdza już przesłaną dokumentację medyczna opisaną w zbiórce oraz prosi o dodatkowe udokumentowanie konkretnych punktów które mogą budzić wątpliwości. W moim przypadku po ponownym zapoznaniu się z dokumentami i analizą przesłanej kolejnej dokumentacji potwierdzające dotychczasowe koszty przeznaczone na leczenie, administracja jeszcze tego samego dnia odblokowała możliwość wypłaty oraz na moją ponowną prośbę zmniejszyła kwotę zbiórki. Po zmianie kwoty zbiórki napisałem na mirko długie krępujące oświadczenie dlaczego zmniejszyłem kwotę.

Przygotowując się na kolejną wizytę u psychiatry na umówione “case study”, cały tydzień od rana do wieczora jak w transie pisałem pracę medyczną zatytułowaną “Teza Kowalewskich” gdzie na podstawie badań i prac medycznych z internetu zidentyfikowałem u siebie i opisałem nowe jednostki chorobowe z różnych dziedzin medycyny. Pisałem to jak w transie bo byłem przekonany, że jest to bardzo ważne i biorę udział w czymś wyjątkowym.

Gdy pojawiłem się u swojego psychiatry ze skoroszytami pełnych moich danych medycznych, wypisów ze szpitala i zabiegów z lat dzieciństwa, kartonem zdjęć i pięknie oprawioną “Tezą Kowalewskich”, lekarz natychmiast zadzwonił do mojej żony i powiedział, że jestem w głębokiej psychozie afektywnej i nie potrafię zweryfikować rzeczywistości w której się znajduję, to samo tyczy historii na zbiórce bo przeczytał akapit i zobaczył, że opowiadam o jakiś tysiącach metrów kwadratowych hali które nigdy się nie wydarzyły. Lekarz już od dawna na sesjach podważał moje opowieści z życia zawodowego. Uważał, że jeżeli w ogóle tak pracowałem to znacząco wyolbrzymiam skalę przedsięwzięcia jakim była budowa i uruchomienie hali do napraw elektroniki co według niego podsycało psychozę afektywną.

W tym momencie zaczęło mi się wszystko walić, nie wiedziałem już co jest prawdą, co wydarzyło się a co mi się tylko wydaje. Nie wiedziałem też komu mam wierzyć lub ufać, skoro lekarz który umówił się ze mną na case study, na następnej wizycie na którą się przygotowałem mówi że jestem wariatem. Żona przyjechała po mnie uberem i z wypisanym przez lekarza skierowaniem na cito do szpitala przysiatrycznego wróciliśmy do domu spakować mnie do szpitala. Do szpitala Centrum Zdrowia Psychicznego HCP udaliśmy się niezwłocznie tego samego dnia wieczorem, zgodnie z zaleceniem lekarza zabrałem ze sobą “Tezę Kowalewskich”.

W szpitalu opowiedziałem całą historię tego co się wydarzyło, pokazałem “Tezę” oraz powiedziałem o zbiórce. Lekarz psychiatra z izby przyjęć zadzwonił i poprosił drugiego lekarza o konsultację. Lekarze psychiatrzy po przeprowadzeniu wywiadu, przeanalizowaniu leków które biorę oraz wywiadu z żoną stwierdzili, że nie ma pilnej potrzeby hospitalizacji, nikomu ani sobie nie zagrażam, a napisanie “Tezy” jeżeli nie mam teraz zamiaru zgłaszać jej do nobla lub publikacji w czasopismach medycznych nie jest według nich objawem psychozy a splątania myśli i nieprawidłowego weryfikowania rzeczywistości. Ostatecznie skoro nie byłem pilnym przypadkiem, nie mogli mi zaproponować łóżka a najbliższe było wolne w Gnieźnie.

Żona ustaliła z lekarzami plan “hospitalizacji domowej” który miał zastąpić pobyt w szpitalu do zwolnienia miejsca lub pogorszenia objawów.

Pierwszym i najważniejszym punktem był detoks cyfrowy. Miałem zakaz używania komputera, telefonu oglądania TV oraz innych rzeczy które mogłyby ponownie wzniecić u mnie psychozę afektywną. Mogłem czytać, grać w gry planszowe lub wykonywać jakieś drobne naprawy w domu. Czas się dla mnie zatrzymał na kilka miesięcy i każdy dzień wyglądał tak samo - budziłem się i nie wiedziałem co jest prawdą, co jest moim życiem a co wymysłem a co koszmarem nocnym. Cały czas kontynuowałem cotygodniową terapię u psychiatry oraz otrzymałem dodatkową farmakoterapię od poleconego przez niego innego psychiatrę. Mimo stosowania całego multum kolejnych leków, mój stan wcale nie ulegał poprawie i miesiącami trwałem w tej wegetacji w której jedyne co robiłem to branie leków 5 razy dziennie i w raz w nocy oraz wychodzenie na terapię raz w tygodniu.

Z czasem gdy odzyskałem telefon i dostęp do komputera to starałem się podesłać co jakiś czas aktualizację do Felonious
Gru, jednak sam nie mogłem się zalogować na konto by znowu przeczytać to co wpędziło mnie w psychozę a później w ataki paniki. Nie tylko to co sam pisałem, ale też co usłyszałem od innych. Oprócz typowego hejtu czy pogróżek dostałem na PW m.in propozycję wysadzenia się w biurze jednej z partii politycznych, no bo co mam do stracenia. Dostęp do komputera odzyskałem pod dwoma warunkami - nie będę już więcej szukać w internecie badań medycznych na temat mojej choroby oraz została ustalona biała lista dwóch osób do których mogłem pisać bez wcześniejszego przedyskutowania tego z żoną.

Trwałem w takim zawieszeniu do czerwca 2022, utwierdzając się co tydzień na terapii, że jestem czubkiem i muszę to zaakceptować bo bez tego nie uda mi się nigdy wyleczyć. Przełomem okazało się wypisanie przez psychiatrę leku Perazin. Żona przed podaniem sprawdziła ulotkę w której była zaznaczone, że nie może być przyjmowany z Levodopą (lek na deficyty dopaminy) bo anuluje jej działanie, dodatkowo może wywoływać zwiększenie objawów pozapiramidowych(sztywnienia, utraty równowagi itd). Powiedziałem o swoich obawach terapeucie który utwierdził mnie, że muszę brać takie leki jakie uważają lekarze bo ja jestem pacjentem a nie lekarzem i dopóki nie będę słuchać się lekarzy to nigdy nie wyzdrowieje.

Już po kilku dniach stosowania Perazinu zaczęły się u mnie ogromne sztywnienia, problemy z podnoszeniem rąk a nawet z samodzielnym wstawaniem z krzesła lub łóżka. Gdy w następnym tygodniu ponownie usłyszałem od terapeuty, że ból który czuje to wyłącznie zła wola terapeutyczna i wystarczy chcieć by sobie pomóc, nie wytrzymałem powiedziałem, że kończę terapię i to była moja ostatnia wizyta.

Wróciłem do domu i zacząłem szukać w internecie lekarza o podwójnej specjalizacji psychiatry i neurologa który będzie miał pojęcie o konfliktach jakie powodują leki. Udało mi się takiego znaleźć we Wrocławiu i umówiłem wizytę internetową. Nowy lekarz po analizie przesłanej dotychczasowej dokumentacji medycznej oraz przyjmowanych leków powiedział, że przyjmuję aktualnie leki które wchodzą ze sobą w konflikty pogarszając moje samopoczucie i stan zdrowia zamiast mi pomagać.

Oprócz zmiany dotychczasowych leków, lekarz przepisał mi Proaxon który miał być lekiem w kierunku leczenia zatrucia środowiskowego, jako prawdopodobnej przyczyny moich objawów. Pierwszych poważnych efektów Proaxonu miałem oczekiwać po 4 miesiącach, jednak już po dwóch miesiącach przyjmowania, czułem poprawę w myśleniu praktycznie z tygodnia na tydzień. Pierwszy raz od dwóch lat leczenia mogłem brać samodzielnie leki, bo wcześniej ciągle zapominam i często brałem leki z opóźnieniem.
Zacząłem być bardziej samodzielny i mniej bezradny w sytuacjach które nie rozumiem lub jestem nimi zaskoczony. Największa poprawa nastąpiła na początku grudnia 2022, kiedy można powiedzieć, że odzyskałem świadomość i swoją osobowość.
  • 32
@damccio:
Nie dawało mi jednak spokoju, to dlaczego mi się poprawia oraz co mogło być przyczyną mojego zatrucia. Szukałem wspólnych cech choroby mojej i mojego ojca, ponieważ nasze objawy było bardzo podobne mimo różnego czasu rozpoczęcia choroby oraz naszego wieku. Jednym z takich wspólnych nietypowych cech była operacja nosa w celu usunięcia małżowin nosowych, wieczny wyciek z nosa i konieczność używania kropli udrażniających.

Przełom nastąpił gdy chciałem skleić coś żywicą epoksydową
Ten sam środek był przyczyną choroby mojego ojca, który jak byłem dzieckiem posiadał przy naszym domu, warsztat blacharski z lakiernią samochodową. Sam wielokrotnie przebywałem tam razem z nim podczas malowania lub bezpośrednio po malowaniu podziwiając odbudowane zachodnie samochody. Jako dziecko miałem kilkanaście razy zapalenie płuc i tylko raz znaleziono przyczynę, którą dla tego przypadku były bakterie powodujące Krztusiec, inne zapalenia płuc miały nieustaloną przyczynę a w rodzinie i przez lekarzy nazywany byłem
Chciałbym jeszcze raz podziękować wszystkim którzy wsparli moją zbiórkę groszem lub słowem, nawet tym negatywnym i wyrazom hejtu. Dzięki Wam udało mi się w tamtym momencie życia zdać sprawę z tego, jak bardzo dziwne i niezrozumiałe decyzję podejmowałem przez ostatnie 6 lat. Wtedy też pierwszy raz dopiero zauważyłem swoje problemy z weryfikacją rzeczywistości, co następnie wpłynęło na poddanie się leczeniu psychiatrycznemu i doprowadzeniu ostatecznie do odzyskania świadomości i mojej osobowości. Zebrane środki
@damccio: MA-SA-KRA
Tak to czytam i zastanawiam się czy to wszystko prawda, czy tylko kolejny epizod manii. Bo niepewność po mojej stronie jako czytającego być oczywiście musi.
Jeżeli Twoja żona to czyta, chciałbym jej pogratulować dwóch rzeczy. Cierpliwości do Ciebie i tego że ma w domu upartego skurczybyka ktory był w stanie rozwikłać tak trudny temat.
Duzo zdrowia zycze, wyjdź na prostą jak najszybciej!
prawda, czy tylko kolejny epizod manii. Bo niepewność po mojej stronie jako czytającego być oczywiście musi.


@r3ll: Całkowicie Cię rozumiem, od czasu "tezy" nauczyłem weryfikować rzeczywistość podczas rozmowy z żoną. Dzięki temu jeżeli pojawiał się błąd w moim myśleniu, żona potrafiła mi go pokazać a ja potrafiłem go zaakceptować i zrozumieć, co wcześniej nie było takie proste. W tak zwanym "międzyczasie" miałem wykonywany test w kierunku autyzmu/Aspergera i z 220 maksymalnych
@damccio: tyle gadki a ja nie wiem co bylo w tezie xD normalnie serial lost

skad mam wiedziec o jest prawda a co jego urojeniami? troche naciagane z tym rozpuszczalnikiem ale rownie dobrze mozesz byc slabego zdrowia psychicznego i takie rzeczy moga na ciebie wplywac. hipoteza jest sluszna jak najbardziej, jesli masz dowody ze cie truli to jest to rozsadne by je przedstawic.
A ostatnio właśnie się zastanawiałem co słychać u tego Mirka co pisał że ma problemy neurologiczne i miał zbiórkę rok temu. Cieszę się że się poprawiło i życzę szybkiego powrotu do zdrowia i normalności :)
jesli masz dowody ze cie truli to jest to rozsadne by je przedstawic


@twardy_kij: Cały czas jeszcze rozważam, czy jest to dla mnie tak ważne by teraz pozywać i szukać odpowiedzialnych. Nikt nie zrobił tego celowo, był to zwykły wypadek w pracy, którą wykonywałem na podstawie kontraktu b2b. W rozmowie z biegłym, dowiedziałem się, że toksykologię można było wykonać tylko w pierwszych 36 godzinach od zatrucia, aktualnie potwierdzenie jest możliwe w
@damccio: przyznaje ze sie nie wgryzalem az tak ale jesli twoj ojciec mial lakiernie to autentycznie mozesz miec racje, zalezy to tez od tego czy byly filtry i czy wyziewy byly wyprowadzane, jesli smierdzialo rozpuszczalnikami to moglo to byc uciazliwe albo wywolywac jakas apatie.
ludzie maja kontakt z tlenkami metali co tez potrafi zmieniac osobowosc (tlenek aluminium otepia zmysly)

wiesz to nie chodzi o to zeby nakrecac wariata ale jesli ktos
@damccio Ok, chętnie zagram w twoją gierkę. Skoro, jak rzekomo twierdzisz, byłeś niepoczytalny, to jakim cudem byłeś w stanie złożyć wniosek o upadłość w 2022 roku, który sąd zatwierdził w tym roku?
No i kolejna rzecz, skoro podobno nie miałeś dostępu do internetu, to jakim sposobem próbowałeś sprzedać w 2022 samochód?
#!$%@? ściemą na kilometr i widać, że odezwałeś się dopiero, jak pod dupą się zagotowało.
Ciekawe, że o tych dwóch rzeczach
@damccio: nie chcę podważać opinii lekarza toksykologa, ale mam wrażenie, że nie jest tak łatwo się nim nieostro zatruć - są ludzie, którzy używają toluenu jako narkotyku wziewnego, podobnie jak innych rozpuszczalników. Opisane zaburzenia psychiczne i neurologiczne raczej dotyczą właśnie takich osób lub narażenia zawodowego.

Zdecydowałem się napisać ten komentarz z innego powodu. Po pierwsze, żeby życzyć spokoju, zdrowia i powiedzieć, że obcy ludzie też potrafią być bezinteresownie życzliwi i okazywać
@ChciwyASasin: Wg mnie gość żeni niezłe kity. Zrobił rozpierduchę w wynajmowanym mieszkaniu a potem lecą opisy jego depresji, stanu psychicznego i wizyt u psychiatry który widząc jego stan OD RAZU za telefon i do żony jak to strasznie źle jest. A chooya tam! Wynajmujesz mieszkanie, które jest zniszczone odchodami kotów to ponosisz za to koszty i tyle. Cały jego temat jest śliski.
@damccio: Co Ty znowu ściemniasz, po ponad roku Twój kolega dodał jeden krótki post w którym jest zrzut rozmowy z Messsngera z jakimś Damienem i to jest dla Ciebie równoznaczne z tym, że próbowałeś rozliczyć zbiórkę? Przy okazji może wkleisz jakieś dokumenty potwierdzające spożytkowanie 55 tyś na cel zbiórki, narazie zalałeś nas tylko słowotokiem.
jakim cudem byłeś w stanie złożyć wniosek o upadłość w 2022 roku


@ChciwyASasin: cały proces przeprowadziło biuro rachunkowe https://biuroprawnelegalis.pl/, jedyne co musiałem zrobić to przyjechać do biura i podpisać gotowy wniosek. Koszty złożenia wniosku opłaciła moja matka, jeżeli dobrze pamiętam wtedy kosztowało to 2900 i wszystkim zajmowało się biuro, jedynie musiałem podpisać wniosek

No i co nagle sprawiło, że upadłość zaczęła się opłacać?


@ChciwyASasin: Prawnik u którego byłem to specjalista
Wierzyciel poinformował, że z pierwotnej kwoty kilkunastu tysięcy, aktualnie wierzytelność zbliża się do 50 tysięcy bo opłaca detektywa i ponosi inne koszty w celu ustalenia mojego miejsca zamieszkania.


@damccio: chodzi o ten dom, gdzie jak twierdzi właściciel, musiał zostać przeprowadzony remont przez zaniedbania? https://wykop.pl/link/6991245/czy-uzytkownik-wykopu-wyludzil-od-was-55-tysiecy-zlotych/komentarz/114529271/damian-oglosil-upadlosc-kilka-dni-temu-dostalem-pismo-od-syndyka-zalaczam-screen-z-zamazanymi-danymi-niestety-mimo-ze-rejestr-zadluzonych-jest-publicz