Pobudka 4:45. Wypad z chaty 5:20. Rozgrzewka na Ipanemie, ogrom ludzi na pro sprzętach mijanych po drodze. Nawet jedna duża grupa się trafiła z moto na froncie, żeby pilnować tempa. Mają fantazję tutaj.
Po 4 kółkach na Ipanemie nastąpił czas na wspinaczkę. Znowu Vista Chinesa i Mesa do Imperador bo to najbliższa trasa kopiąca tyłki. Covid już wyleczony, więc lepiej się jeździło. Pogoda dzisiaj

















Lało, lało i przestało. Ostatnich kilka godzin najdziwniejszego roku w moim życiu. Udało się machnąć stówkę. Wiało w ryj na maksa, do tego wbiłem w wertepy takie, że prawie zęby mi wypadły... Ale dojechałem.
Życzę Wam spokojnego 2023, dużo km na rowerze i czasu spędzonego z rodziną.
Kilka
źródło: comment_1672521760UduTE1DzyaU5tEA3I2VRSI.jpg
PobierzKomentarz usunięty przez autora