# 245 #pratchettnadzis
Piekło Pocztowe
Powierzam swą duszę dowolnemu bogu, który potrafi ją znaleźć.
Piekło Pocztowe
Autor
Najnowsze
Archiwum
Powierzam swą duszę dowolnemu bogu, który potrafi ją znaleźć.
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach.
Bogom nie przeszkadzają ateiści, pod warunkiem że są to ateiści gorący, głębocy, żarliwi. Ateiści, którzy całe życie nie wierzą, całe życie nienawidzą bogów za to, że ci nie istnieją. Taki ateizm jest niczym skała. To prawie wiara...
- Muszę jeszcze pogadać ze Starym Vincentem. - Machnął ręką z lekceważeniem. - Nie to, żeby było z nim coś nie tak - zapewnił wyzywającym tonem. - Tyle że pamięć mu szwankuje. Mieliśmy z nim trochę kłopotów po drodze. Cały czas mu tlumaczę, że gwałci się kobiety, a pali domy.
- Ale przecież jesteśmy uniwersytetem! Musimy mieć bibliotekę! - oświadczył Ridcully. - To w dobrym tonie. Jakimi ludźmi byśmy byli, gdybyśmy nie chodzili do biblioteki?
- Studentami - odparł smętnie pierwszy prymus.
- Przecież nic nie mówiłam - zauważyła cicho niania.
- Wiem, że nie. Słyszę wyraźnie, jak w ogóle nic nie mówisz. Jeszcze nigdy nie słyszałam, żeby ktoś milczał tak głośno jak ty, a nie był martwy.
Czy na tym właśnie polega życie? To poczucie mroku ciągnącego człowieka w przepaść?
Jak oni mogą z tym żyć? A przecież żyją i nawet widzą w tym jakieś przyjemne strony, choć jedyną sensowną reakcją jest tylko rozpacz. Zadziwiające - czuć, że jest się maleńką żyjącą istotą wciśniętą między dwa urwiska ciemności.
Nigdy nie czuł się dobrze w polityce, gdzie dobro i zło były tylko, jak się zdawało, dwoma różnymi spojrzeniami na tę samą sprawę, a przynajmniej tak je opisywali ludzie stojący po stronie, którą Vimes uznawał za „złą".
Wiele osób umie mówić kąśliwym tonem - niania wiedziała o tym dobrze. Ale babcia Weatherwax potrafiła też kąśliwie słuchać. Potrafiła sprawić, by coś zabrzmiało głupio, tylko tego wysłuchując.
Aleja Scoone'a była szeroka, porośnięta drzewami i leżała w niezwykle eleganckiej części Ankh, położonej dostatecznie wysoko nad rzeką, by nie docierał tu wszechobecny zapach. Ludzie przy Alei Scoone'a mieli stare pieniądze, podobno o wiele lepsze od nowych pieniędzy, chociaż kapitan Vimes nigdy nie miał dość jednych czy drugich, by dostrzec jakąś różnicę. Ludzie przy Alei Scoone'a mieli własnych ochroniarzy. O ludziach przy Alei Scoone'a mówiono, że są
- Myślę sobie, że jednak nie ma to jak w domu - stwierdziła.
- Nie - odparła babcia Weatherwax, wciąż pogrążona w zadumie. - W tysiącach miejsc jest całkiem tak samo jak w domu. Ale tylko w jednym z nich się mieszka.
- Dobry mag, ten Rincewind - rzucił kierownik studiów nieokreślonych. - Może niezbyt błyskotliwy, ale szczerze powiem, że nigdy nie pochwalałem tej całej inteligencji. Przereklamowany talent.
Magowie nie lubią, gdy kobiety próbują nawet najprostszych czarów. Niewidoczny Uniwersytet nigdy nie przyjmował kobiet na studia; tłumaczono mętnie, że w grę wchodzą problemy z kanalizacją, lecz rzeczywistą przyczyną była niewypowiedziana trwoga, że gdyby pozwolić kobietom na zabawy z magią, prawdopodobnie radziłyby sobie znakomicie.
Są ludzie, którzy odbierają innym pieniądze. W porządku, to zwykła kradzież. Ale są też ludzie, którzy jednym krótkim słowem potrafią odebrać komuś samo człowieczeństwo. To zupełnie inna sprawa.
Wcale się nie zgubił. Zawsze dokładnie wiedział, gdzie się znajduje. Zawsze był tutaj.
Tyle że wszystko inne chwilowo zmieniło miejsce.
- Zapalisz?
- Można od tego umrzeć - zauważył troll.
- Owszem. Ale nie dzisiaj.
Światło wierzy, że przemieszcza się szybciej od wszystkiego, ale się myli. Nieważne, jak szybko pędzi, zawsze odkrywa, że ciemność dotarła na miejsce wcześniej i już na nie czeka.
Każdy zawód, każdy fach miał swój kapelusz. Wystarczy zabrać królowi koronę, a zostanie tylko ktoś, kto ma cofnięty podbródek i najlepiej radzi sobie z machaniem do ludzi.
Regulamin
Reklama
Kontakt
O nas
FAQ
Osiągnięcia
Ranking
Trzy Wiedźmy