#pracawzabce
Już powoli poznaje stałych klientów.
Jak zwykle ktoś mi mówi że jestem ich ulubiona kasjerka, jeden ciężko schorowany klient daje mi portfel do ręki żebym sama wyciągnęła pieniądze i resztę dała i pakuje mu zakupy.
Imion oczywiście nie znam, więc mają ksywki.
Henken Muller -kulturalna osoba, ogarnięta, bardzo lubiana. Wpada -robi zakupy - wypada.
Romper dwunastka - na spokojnie, o dzień dobry, a może żarcik chce pani?
  • 3
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

  • 1
@Matii323: np. Przychodzi babka z napisanym odręcznie bazgrolem na paczce, że nadać chce. Na paczce oczywiście recyklingowanej jest już inna naklejka; po paczce co przyszła do niej.
I mówi, że chce nadać.
Mówię: nie ma takiej opcji, nie ma kodu, nie wydrukuję naklejki, bo nie mam jak.
- ale ja już w Żabce tak zostawiałam.
- nie mam drukarki do naklejek. Więc nie ma kodu do skanowania dla kuriera.
- mam
  • Odpowiedz
#pracawzabce
Był sobie pan.
Ubrany jak chłop. Z 50 lat na spokojnie. Głos tak męski, że mógłby w radio nadawać audycje.
- a dla pana?
- jestem kobietą.
- a ok, nie wygląda pan. - wszyscy z kolejki patrzą się na gościa, a ten... Zaśmiał się i wyszedł.
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

  • 1
@Zaklad_Gospodarki_Odpadami: ja nienawidzę lokali gdzie można z sierściuchami włazić wszędzie.
Normalnie w restauracjach i lokalach psa sadzają na stole, a potem dają talerze i miski do wylizania... Dramat i rozkład społeczny.

A co do regulacji - to zależy od decyzji ajenta i jak najbardziej można zabronić, tak jak zabrania się dzieciom wchodzenia w rolkach czy z hulajnogą.
  • Odpowiedz
@Cozwykopem: To jest niezgodne z prawem, o ile się orientuję.
Dawno temu, za PRLu, było to samo. Byłem z ojcem. I kasjerka nie chciała przyjąć więcej butelek niż kupowaliśmy napojów. Miało być jeden do jednego. Bo nie ma skrzynek. No to tacie jedna butelka "wypadła" i rozsypała się w drobny mak. Kolejne butelki już kasjerka przyjęła.
Może tak trzeba i w Żabce zrobić?
  • Odpowiedz
  • 1
@LudzieToDebile: dokładnie, zresztą takie żale można kierować sobie do automatów które się wiecznie zacinają i są przepełnione, wtedy się ich w ogóle nie zwróci, z paragonem czy nie.
No ale na automat przecież nie nawrzeszczysz. Po prostu ludzie to debile i tyle.

A z tego co słyszałam to przychodzili wtedy wszyscy z butelkami, bo mały sklep na uboczu to nie ma kolejek i każdy tam przyłazi.
Najgorzej jak ktoś przychodzi
  • Odpowiedz