Znalazłem telefon do właściciela salonu gier w tym zeszycie z reklamacjami. Wypuścił mnie raz dwa.
Problem pojawił się z wyjściem z centrum handlowego. Właściciel salonu gier powiedział, żeby poczekać na ochronę. To był mój błąd. Prawdopodobnie mógłbym wyjść wyjściem ewakuacyjnym i by było po sprawie, tylko kilka godzin w zamknięciu brr. Pojawili się jacyś panowie, jeden "strażak obiektu", drugi prawdopodobnie ochroniarz, coś mu dyndalo na szyi, ale był ubrany po cywilnemu. Zaczęli