Ostry mindfuck. Przerzuciłem właśnie z 20 kilogramów makulatury, jak nie więcej, której muszę się pozbyć. Wśród tej styrty - ksiązka. Ksiązka którą już czytałem kiedyś w PDFie (arr!). Nie przypominam sobie żebym w ogóle ją miał, bo po co, skoro miałem PDF (i jego na pewno czytałem, bo pamiętam)? Pierwsza myśl - biblioteka, dojebią mi taką karę że się nie wypłacę do emerytury ;___; otwieram z drżącym sercem, ale z ulgą stwierdzam
właśnie obejżałem eksperyment i muszę przyznać, że prawie nic nie rozumiem. najwiekszy mindfuck jaki widzialem. mulholland drive przy nim to banalny filmik :P planuje następnym razem oglądać z kartką i ołówkiem w dłoni i wynotowywać wszystko. potem skleić w całość w głowie. widzialem, ze jest w necie wytłumaczenie, grube dosyć. wówczas przeczytam porównam z moimi wnioskami. i obejże jeszcze raz wtedy już trzeci.
W temacie znaleziska zaczęłam się zastanawiać, czy może jest tak, że ja widzę coś tak, ale inna osoba widzi to zupełnie inaczej? Fajnie by było się z kimś zamienić na oczy i 'zobaczyć' jak ktoś inny postrzega świat. Jeden wielki #mindfuck
Ale #mindfuck czytam sobie fragment #got o garkuchniach z gulaszem z gołębi kupowanym przez biedotę i oczami wyobraźni widzę rycerzy ortalionu pod kebabem.
Komentarz usunięty przez autora