• 0
@Zbiniu też pięknie, ja w obie strony zrobiłem 1125 km bo o ogólniaka zahaczyłem :O Jejku jak dobrze że tu napisałeś bo zobaczyłem ten genialny uchwyt na picie do małego ( ͡° ͜ʖ ͡°)
  • Odpowiedz
  • 1
@Lemartez: Tułowice koło Sochaczewa. To co na zdjęciu to mały procent, jadąc tam widziałem mnóstwo maluchów w okolicy, a na miejscu zlotu było ich od groma. Widziałem nawet numery startowe 6xx wiec podejrzewam, że jutro przy próbie bicia rekordu najdłuższego sznura maluchów będzie ich jeszcze więcej ( ͡° ͜ʖ ͡°)
  • Odpowiedz
@goferek a później za jakieś 10 lat skończy na lawecie jadąc do punktu kasacji. Wezmie za to 200 zl, doliczyć do tego OC przez te wszystkie lata... interes życia, ale ambicje są.
  • Odpowiedz
Uwaga! Bardzo długi post.

Wróciłem z wyprawy na Łotwę Maluchem, podczas której zrobiłem 1568 kilometrów - Mały dzielnie się spisał i nie miał żadnych awarii po drodze, za to ja chciałbym podzielić się z Wami paroma ciekawostkami na temat kraju, który zwiedziłem:
Łotwa święci dzień niepodległości 18 listopada - przy czym dla Łotyszy jest to dzień jej uzyskania - nie odzyskania. Dzień ten nastąpił podobnie, jak w przypadku Polaków, w 1918 roku.
Łotysze, w przeciwieństwie
fajnyprojekt - Uwaga! Bardzo długi post.

Wróciłem z wyprawy na Łotwę Maluchem, pod...

źródło: comment_Ti3GKFjSGMeGstPMf5JPcg1cRSx7h8kN.jpg

Pobierz
  • 10
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@NoMercyIncluded: Sądzę, że gdybyśmy byli nieco starsi i mieli pozakładane rodziny to balibyśmy się bardziej, że na przykład kogoś osierocimy. Podczas jazdy staramy się minimalizować ryzyko wypadku, na przykład Maluchem trzeba się trzymać dalej od samochodu przed nami niż czymkolwiek innym (nawet Polonezem), bo Maluch ma zwalniacze, a nie hamulce, więc jak ten z przodu ostro zahamuje to musimy mieć jakieś pole do bezpiecznego zatrzymania się. Oprócz tego uważamy na
  • Odpowiedz
Rozumiem sentyment do polskiej motoryzacji (która jak wiadomo obecnie nie istnieje).
Ale nostalgii za "maluchem" zrozumieć nie mogę.
A już na pewno nie zrozumieją jej członkowie rodzin osób, które w maluchu zginęły lub straciły zdrowie.
A o to nie było trudno. Nawet pozornie niegroźne kolizje zazwyczaj kończyły się ciężkimi obrażeniami ciała do zgonu włącznie.
Maluch przez lata był karą a nie wyśnionym marzeniem (no, może poza samym początkiem produkcji).
Czuć sentyment do czegoś, co po prostu zagrażało
kosowiczJan - Rozumiem sentyment do polskiej motoryzacji (która jak wiadomo obecnie n...

źródło: comment_uLlpkw9jCXCAE3bD6W7crzRbI1xeM4Iu.jpg

Pobierz
  • 21
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@kosowiczJan: ja sentyment rozumiem, nie rozumiem natomiast tego ciśnienia, żeby teraz z tych gówien jakie klepaliśmy w PRL robić cuda motoryzacji. Zawsze się teraz znajdzie ktoś kto będzie wyjaśniał jak wizjonerski był Maluch, jak doskonały był Polonez i właściwie tylko spiskowi zawdzięczamy to, że te cuda opanowały świata.

Sentyment rozumiem - pierwsze auto, auto ojca/dziadka etc. Jasna sprawa.

Natomiast śmieszne jest wmawianie teraz komukolwiek, że te auta były dobre.
  • Odpowiedz