Dziś, 8.00 rano, z koleżanką przemierzamy zakątki Katowic. Miasto te było tylko miejscem przesiadki. Zmierzałyśmy w inne rejony Polski. Szaro, chłodno, bezludnie. Nie znałyśmy okolic, bo wysadzono nas na innej ulicy, niż było to planowane. Dobre humory jednak nas nie opuszczały.
I chyba ta nadmierna radość trochę przyćmiła zdolności poznawcze mojej współtowarzyszki, gdyż rzucając mi przez ramie optymistyczne: „Sciurus, koniec języka za przewodnika!", pogalopowała, niczym rącza gazela, przed siebie do jedynej osoby, jaką
I chyba ta nadmierna radość trochę przyćmiła zdolności poznawcze mojej współtowarzyszki, gdyż rzucając mi przez ramie optymistyczne: „Sciurus, koniec języka za przewodnika!", pogalopowała, niczym rącza gazela, przed siebie do jedynej osoby, jaką

























Fajnie piszesz.