Do niedawna wśród moich najczęściej słuchanych albumów znajdował się głównie szeroko pojęty art rock. Wyrafinowane formy i nasycenie substancją. Bowie, Velveci, Eno, Talking Heads czy Prefab Sprout. Co sprawiło, że wystarczył nieco ponad miesiąc by od zera, szturmem prowadzenie objął album koncepcyjnie zupełnie inny?

Nie wiem, może ten głęboki w obie strony nieskończoności bas? Może wodewilowe klawisze, które tworzą atmosferę końca wszystkiego? A może dadaistyczne teksty, obrazujące walijskie bawienie się słowem? Naprawdę nie
Hayek - Do niedawna wśród moich najczęściej słuchanych albumów znajdował się głównie ...
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Zawsze przed pójściem spać całuję przednią kamerkę w laptopie (nie zaklejam jej). Kto wie, może ktoś mnie podgląda i widział jak właśnie zrobiłem sobie dobrze rączką i miał z tego przyjemność, więc taki wirtualny buziak mu się należy.

#dobranoc
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach