@smierdakow: też skończyłem to niedawno.
Mam bardzo mieszane uczucia. Z jednej strony to jedna z tych książek które są na tyle skomplikowanymi i głębokimi dziełami, że zasługują na najwyższą ocenę. McCarthy bardzo się przyłożył, żeby dzieło było możliwie jak najbardziej autentyczne (tło, historia, wizja Ameryki i Meksyku w latach 1850~; co ciekawe, Glanton to postać historyczna, a sędzia Holden też pojawiał się we wzmiankach historycznych, choć McCarthy trochę podkoloryzował jego
  • Odpowiedz
  • 21
Treść przeznaczona dla osób powyżej 18 roku życia...
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Balcar: niesamowite jak polacy z małej potyczki potrafią stworzyć super istotną batalię mówiącą o wybitności narodu. Oczywiście polacy pisza książkę, polacy robia te piosenki, a jedyną zasługą przebicia do madrytu było trzymanie hiszpańskiego zrywu wolnościowego pod butem. Co za wstyd
  • Odpowiedz
@Zaff: Dobre książki mają to do siebie, że wciągają je nawet osoby, które niekoniecznie są fanami gatunku :) Tutaj jest tyle dobrych elementów, ze ciężko wybrać najlepsze, ale bardzo podobał mi się wątek zastępcy szeryfa - Roscoe i tej dziewczynki Jenny albo ta wewnętrza walka Calla pod koniec... Z postaci to jedynie nie polubiłem Elmiry i Jake'a.
  • Odpowiedz
@VernonCape: dopiero co skończyłem Wilka stepowego którego bardzo polecam :), ale zamówiłem w ciemno Siddhartha i Demian mam nadzieję ze będzie to równie dobra lektura :)
  • Odpowiedz
@LebronAntetokounmpo: Książka pisana przez prawdziwego prawnika tak samo ja te pisane przez żonę arabskiego szejka. Straszne lanie wody, trochę prawdy trochę fantazji. Oczywiście wszystko ANONIMOWO bo przecież nikt nie zdradzi SEKRETÓW pod swoim imieniem. A jakież to sekrety? No właśnie żadne. Te same wnioski można wyciągnąć oglądając dobry serial czy film o rozprawie sądowej.
Mnie ta książka bardzo rozczarowała.
  • Odpowiedz
@LebronAntetokounmpo: Jeżeli w tytule jest słowo sekret to można by się spodziewać jakiegoś ;)
Jeśli chodzi o pisanie anonimowo to ma to duże znaczenie, wiarygodność takiej publikacji, spada.
Możemy się tylko domyślać, że było to pisane albo przez stażystę Times’a albo przez grupę freelancerów.
Sama nie wiem co gorsze
  • Odpowiedz
via Wykop Mobilny (Android)
  • 0
@DragonEW: kończę czytać na Legimi. Serial oglądałam prawie rok temu, bardzo mi się podobał, ale uważam, że książkę naprawdę warto przeczytać, bo serial był tylko inspirowany tą historią; książka ma dla mnie mocniejszy wydźwięk.
  • Odpowiedz
@mycyly: O, jedna z moich ulubionych historii tego autora.
Najbardziej chyba pamiętam ten rozdział, kiedy opisane było jak wirus się rozprzestrzenia. Fantastycznie napisane, tak lekko i jakby mimochodem. W takich miejscach zawsze zaznaczam jednak, że co najmniej połowa z tej pochwały należy się tłumaczowi.
  • Odpowiedz
@mycyly początek był świetny, ale później było tyle absurdów, nielogicznej historii, że byłem zażenowany
Tam 3/4 wątków było niepotrzebnych
Rozprzestrzenianie wirusa, budowanie społeczności i wątek podpalacza były fajne
A z całej reszty nic nie wynikło, ta Matka po nic, wyruszenie w drogę po nic, wysłanie dałna po nic i jeszcze magiczny pies nie wiadomo skąd, bardzo kiepskie miałem wrażenia z tego
  • Odpowiedz
a przy Solaris miałam wrażenie, jakby z każdą przeczytaną stroną cofała mi się linia włosów. Na szczęście niepotrzebnie, Dick jest O NIEBO przystępniejszy od Lema


@Wypok2: ja mam wręcz odwrotne wrażenia, Lema mi się czytało fajnie a u Dicka chociaż pomysły intrygujące to sam styl męczący, postacie jednowymiarowe, chociaż filmy na podstawie jego książek często są świetne
  • Odpowiedz
@Wypok2: "Śnią" byłoby bardzo dobrym tłumaczeniem zawiera taką samą dwuznaczność przecież mówi się że coś jest jak ze snu, wyśnione itp czyli właśnie wymarzone. Po prostu kłuje mnie to w oczy jak każda inna kalka językowa.
  • Odpowiedz
@szaloneneutrino: przypisów nieco jest (odnoszą się do opublikowanych materiałów) i nie mam żalu, że autor nie ujawnia wszystkich źródeł, bo w tym środowisku nie da się funkcjonować w ten sposób. Po prostu przeszkadza mi trochę ten styl, bo kiedy nie da się wyraźnie oddzielić informacji źródłowych od interpretacji autora, to wolałbym, żeby treść została podana w bardziej ostrożny sposób
  • Odpowiedz