Myślę o Martynie i wydaje mi się, że uczestnicy, którzy weszli do domu w tygodniu finałowym, skrzywdzili ją. Rozmawiali z nią tak, jakby wygraną miała już w kieszeni, wmawiali jej, że jest zwyciężczynią i namącili dziewczynie w głowie. Martyna już widziała siebie w samochodzie, już czuła, jak jej życie się zmienia (nawet o tym mówiła), a tu figa z makiem, obeszła się smakiem. Gdyby nie wizyta przegranych, zadowoliłaby się byciem w finale,
@heheszka2: za Frytką też się ciągnął smród. To naprawdę w tych czasach nic nie znaczy, wręcz często pomaga bo są firmy czy instytucje, które stawiają na kontrowersyjne twarze. Zresztą zapominasz o najważniejszej kwestii - czy oni sami w ogóle chcą zaistnieć w branży showbiz. Nie traktuj wypowiedzi Kleszcza czy Mateusza o czekających fanach i mnóstwie propozycji na serio, akurat co by nie mówić to Kleszczu ma dystans do popularności. Z pewnością