kiedyś przypadkiem znalazłem się na imprezie dla inteligentów. około 20 osób, wszyscy trzeźwi z lekka przygarbieni, z oszklonymi twarzami. Jeden z inteligentów podchodzi do mnie i lekkomyślnie pyta mnie kto jest moim ulubionym kompozytorem, ot tak żeby zagaić. Odpowiadam bez wahania: Harry Manfredini! Inteligent spuszcza wzrok zawstydzony, nie chce przyznać się że nie wie wszystkiego. Zaczyna gorączkowo poszukiwać: "Manfredini... z pewnością jakiś Włoch... ale Harry? Niezbyt włoskie imię, w rzeczy samej.. Harry

tomtom666





















