
sabor95
@CybPL: Miałem podobną sytuację, tylko zamiast pitbula był amstaf. Dwie osoby w tym brat właściciela próbowały go odciągnąć od mojego kundla, bicie kopanie walenie kijem po łbie nic nie dawało, w pewnym momencie stanąłem zrezygnowany z boku i myślałem, że już po moim psie, ale długa sierść (szczególnie na szyi) go uratowała, praktycznie nic mu się nie stało, oprócz jednej małej dziury po zębie.









