Mircy przyszłam popłakać, jakiś czas temu wzięłam kotka. Moja mama jest pracownikiem socjalnym wiec na jednej z interwencji policja zabrała zwierzęta, pies był w tak strasznym stanie, ze nie dalo rady go uratować ale został mały wychudzony kotek, którego postanowiłam wziąć do siebie. Niestety od początku były z nim problemy, wszędzie się załatwiał, kto miał kota wie jak ten mocz cuchnie do tego z tego głodu przejadał się na tyle, ze wymiotował
konto usunięte via iOS








Wróciłem z pracy do domu, jak każdego dnia wielkie powitanie z psią rodziną, nagle z kurnika (mieszkam na wsi) wychyla się mój tata i bez żadnego powitania, rzuca do mnie tekstem:
- Chodź, zobacz co się stało.
No