@Bosconovitch: Miałem taki okres ponad półroczny, gdy dwa, trzy razy w tygodniu taki paraliż mnie dopadał. Na początku było fatalnie, w pewnym momencie gdy łapałem świadomość popadałem w okropną panikę. Po chwili do paraliżu dochodził paraliż oddechu, ale po kilku sekundach duszenia się budziłem się na dobre (nie da się udusić bez pomocy z zewnątrz). Czasem też kumulowałem w sobie moc, żeby krzyknąć lub się rzucić, co starczyło tylko na