Późną nocą, po niezłej libacji wraca narąbany Bronek do domu przez Plac Zamkowy w Warszawie.
Przechodząc słyszy, że ktoś z wysokości woła go po imieniu:
-Bronek! Bronek!
Patrzy w górę i widzi, że to Zygmunt III Waza.
-Bronek! Weź załatw mi jakiegoś konia. Poniatowski ma, Sobieski ma a ja k*a stać muszę!
Bronek myśląc, że łapie go delirka odwrócił się i uciekł. Jednak następnego dnia wraca pod pomnik na trzeźwo i
Przechodząc słyszy, że ktoś z wysokości woła go po imieniu:
-Bronek! Bronek!
Patrzy w górę i widzi, że to Zygmunt III Waza.
-Bronek! Weź załatw mi jakiegoś konia. Poniatowski ma, Sobieski ma a ja k*a stać muszę!
Bronek myśląc, że łapie go delirka odwrócił się i uciekł. Jednak następnego dnia wraca pod pomnik na trzeźwo i


















- Witam panowie! Proszę, tutaj jest miejsce. Cóż wam nalać?
- Prosimy cztery kieliszki Martini.
- Już podaję... Proszę, 40 groszy.
Panowie spojrzeli po sobie, zapłacili, wypili, zamówili kolejną kolejkę. Znowu zapłacili 40 groszy. Zamówili jeszcze