Ludzie w Rosji coraz rzadziej reagują na takie telefony, bo już znają działalność ukraińskiego praknstera podającego się za majora Czarnobajewa i dzwoniącego po domach w Rosji.
Jak coś działoby się z ich synem, to przyjadą do nich z lokalnego WKU i/lub dostaną urzędową bumagę. Ostatnio było o tym, że mają druki jeszcze z czasów ZSRR.





















Miejmy nadzieje, że nie wszyscy amerykańscy dowódcy są aż tak niekumaci jak Hodges, co do tego, jak to jest, że zachodnie rakiety można wystrzeliwać z rosyjskich samolotów.
Nie ma to żadnego związku z bajkami o ukraińskich MacGyverach. Nad takimi montażami od lat pracowało kilka zakładów na świecie. Jednym z nich są Wojskowe Zakłady Lotnicze nr 2